Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zwyczaje świąteczne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zwyczaje świąteczne. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 12 listopada 2015

PIERNIK

Nazwa piernik wywodzi się od staropolskiego słowa „pierny”, czyli pieprzny. Od wieków kojarzono je z Bożym Narodzeniem. Istniała też tradycja przygotowania ciasta piernikowego w dniu narodzin córki. Piernik uznawano przy tym za skuteczne lekarstwo – dzięki zawartości miodu i ostrych przypraw korzennych, ciasto pomagało leczyć niestrawność, a także przeciwdziałać przeziębieniom. Jedzono go również, by wzmacniać serce i nerwy. Pewnie dlatego najstarszy zachowany przepis na piernikowe ciasto, który pochodzi z 1725 roku odnaleziono nie w książce kucharskiej, ale w... poradniku medycznym.

Myli się ten, kto myśli, że piernik to wyłącznie polski przysmak. Tak naprawdę to tradycyjne ciasto miast hanzeatyckich, czyli głównie miast nadbałtyckich. Pochodzi z okolic dzisiejszej Holandii. Słodki, pachnący korzeniami był swoistym symbolem ich powodzenia oraz szerokich kontaktów ze światem. Zawarte w nim drogie przyprawy podnosiły wartość słodkiego wypieku. Nie każdy mógł więc sobie na niego pozwolić. Można nawet powiedzieć, że był wielkim luksusem.

Na szczęście tradycja wypieku piernika przetrwała do dziś. Tak jak kiedyś, korzenne ciasto piecze się w wielu krajach nadbałtyckich. Przepisy mogą się nieznacznie różnić. Jedno jednak jest pewne - piernik wymaga czasu, zanim się go upiecze, ciasto musi długo dojrzewać. Warto piec go rodzinnie, z dziećmi, i w ten sposób przyzwyczajać je do przestrzegania świątecznej tradycji.

Ciasto na piernik powinno dojrzewać 2-3 tygodnie, żeby było gotowe na święta. Nie może się nie udać, jeśli w przygotowanie włożymy serce i najlepsze składniki, jakie mamy dostępne. Oczywiście musimy pamiętać o okresie dojrzewania.
Zatem czas robić ciasto, bądź pierniczki - które także po upieczeniu muszą leżakować!

środa, 10 grudnia 2014

Renifery świętego Mikołaja

Renifery Świętego Mikołaja − tworzą zaprzęg dziewięciu latających reniferów, które tradycyjnie ciągną sanie Świętego Mikołaja i pomagają mu dostarczać bożonarodzeniowe prezenty. Zwykle wymienia się: Kometka, Amorka, Tancerza, Pyszałka, Błyskawicznego, Fircyka, Złośnika, Profesorka oraz Rudolfa. Ich imiona bazują na tych wymienionych w wierszu Clementa C. Moore z 1832 r. który prawdopodobnie przyczynił się do spopularyzowania reniferów jako symboli Bożego Narodzenia.


Ich imiona to

  •     Kometek (Comet)
  •     Amorek (Cupid)
  •     Błyskawiczny (Blitzen)
  •     Fircyk (Dasher)
  •     Pyszałek (Prancer)
  •     Tancerz (Dancer)
  •     Złośnik (Vixen)
  •     Profesorek (Donner)
  •     Rudolf czerwononosy (Rudolph)


Rudolf dołączył do pozostałych reniferów głównie za sprawą piosenki Rudolph the Red-Nosed Reindeer, jednak pierwszą opowieść o nim napisał w 1939 roku Robert L. May dla sieci sklepów Montgomery Ward. Została ona opublikowana w formie książkowej i była rozdawana dzieciom, które odwiedziły sklepy w okresie świątecznym.
Według tej historii, Rudolf jest synem Profesorka, jednego z ośmiu pierwotnych reniferów Świętego Mikołaja wymienionych w wierszu A Visit from St. Nicholas. Rudolf urodził się ze świecącym czerwonym nosem, przez co stał się wyrzutkiem i obiektem docinek ze strony innych reniferów. Pewnego razu, noc wigilijna była tak mglista, że Mikołaj chciał zrezygnować ze swej corocznej podróży dookoła świata. Kiedy jednak zauważył Rudolfa, zdecydował, że jego nos będzie wyśmienitą lampą i oświetli mu drogę. Od tego czasu Rudolf jest stałym członkiem zaprzęgu Mikołaja i cieszy się szacunkiem innych reniferów.
Historia Rudolfa stała się popularną bożonarodzeniową opowieścią, którą najczęściej przedstawia się w formie piosenki lub telewizyjnych programów.
W wierszu Moore’a nie ma szczegółowych opisów reniferów poza wzmianką, że są one „małe”. Ich wygląd w większości pokazują filmy, które przedstawiają je z cechami charakterystycznymi bardziej dla jeleni lub krętorogich (spiczaste poroże, smukła sylwetka).
Od czasu wydania wiersza, wiedzę na temat reniferów wniosły do bożonarodzeniowej tradycji książki, filmy oraz piosenki. Przykładowo w filmie Święty Mikołaj z 34. ulicy okazuje się, że renifer może latać tylko w Wigilię. Tradycją jest także to, że na czele zaprzęgu Św. Mikołaja znajduje się Rudolf, a za nim reszta reniferów połączonych w pary.

    W 1995, Joe Diffie wydał singiel Leroy the Redneck Reindeer, w którym śpiewa o Leroyu, kuzynie Rudolfa.

    W filmie Elmo ratuje Boże Narodzenie z 1996, pojawia się renifer Piorun.

    W filmie Rudolf czerwononosy Renifer z 1998, pojawia się matka Rudolfa, a żona Błyskawicznego – Mitzi oraz Zoey i Strzała.

    W 1999 w specjalnym telewizyjnym programie Renifer Robbie, tytułowy Robbie jest przedstawiony jako syn Rudolfa. Jego wyróżniającą cechą jest nos, który ma nadprzyrodzone zdolności pozwalające mu na dłuższe skoki i dalsze loty.

    W filmie Śnięty Mikołaj 2 pojawia się młody renifer Chet.

    W komiksie Over the Hedge pojawia się brat Rudolfa o imieniu Ralph, którego nos emituje podczerwone ciepło.

    W programie z 2006 r. "Holidaze: The Christmas That Almost Didn't Happen", Rudolf ma brata imieniem Rusty, który nie potrafi latać, więc zajmuje się kontrolą ruchu lotniczego.

    W filmie animowanym Moi przyjaciele – Tygrys i Kubuś występuje młody renifer Holly.

    W filmie Renifer Niko ratuje święta tytułowy bohater usiłuje odszukać swojego ojca.

    W 2009 r. Bob Dylan nagrał swoją wersję piosenki Must Be Santa, na końcu której wymienia jako reniferów byłych prezydentów Stanów Zjednoczonych (D. Eisenhowera, J.F. Kennedy’ego, L. Johnsona, R. Nixona, J. Cartera, R. Reagana, G.H.W. Busha i B. Clintona).

Czy wiesz skąd pochodzi zwyczaj zostawiania ciasteczek i mleka dla Mikołaja?

Zwyczaj pozostawiania ciasteczek i mleka dla świętego Mikołaja pochodzi z zachodnich Niemiec. Od średniowiecznego zwyczaju drzewek ozdobionych jabłkami, cukierkami i piernikami. W miarę upływu czasu Święty podjadał te smakołyki, aby utrzymać się w formie. I nie ukrywajmy, że Mikołaj jest strasznym łakomczuchem. Dzieci i prawdopodobnie rodzice zauważyli, że ktoś podjada dekoracje. I tak się zaczęło zostawianie dla Mikołaja ciastek i mleka do popicia.

piątek, 14 listopada 2014

Rudolf czerwononosy renifer

"Rudolf czerwononosy Renifer" (ang. Rudolph the Red-nosed Reindeer) – znana w krajach Zachodu opowieść świąteczna, wielokrotnie adaptowana, między innymi jako piosenka, film telewizyjny oraz pełnometrażowy film kinowy.
Według opowieści, Rudolf jest jednym z latających reniferów, które ciągną sanie Świętego Mikołaja. Ma on magiczny "czerwony nos", który oświetla Mikołajowi drogę w noc wigilijną. Z uwagi na tę zdolność zajmuje on miejsce na samym przedzie zaprzęgu.
Pierwszą opowieść o Rudolfie napisał w 1939 roku Robert L. May dla sieci sklepów Montgomery Ward. Została ona opublikowana w formie książkowej i była rozdawana dzieciom, które odwiedziły sklepy w okresie świątecznym.
Według tej historii, Rudolf jest synem Donnera, jednego z ośmiu pierwotnych reniferów Świętego Mikołaja wymienionych w wierszu A Visit from St. Nicholas. Rudolf urodził się ze świecącym czerwonym nosem, przez co stał się wyrzutkiem i obiektem docinek ze strony innych reniferów. Pewnego razu noc wigilijna była tak mglista, że Mikołaj chciał zrezygnować ze swej corocznej podróży dookoła świata. Kiedy jednak zauważył Rudolfa, zdecydował, że jego nos będzie wyśmienitą lampą i oświetli mu drogę. Od tego czasu Rudolf jest stałym członkiem zaprzęgu Mikołaja i cieszy się szacunkiem innych reniferów. John Marks, szwagier Maya, napisał na podstawie tekstu Maya piosenkę pt. Rudolph the Red-Nosed Reindeer (Rudolf czerwononosy renifer). Od czasu powstania była ona wielokrotnie nagrywana przez innych artystów (m.in. przez Gene Autry w 1949, czy The Baseballs w 2012) i stała się częścią świątecznej kultury popularnej w krajach anglojęzycznych.

wtorek, 11 listopada 2014

Elfy pomocnicy świętego Mikołaja

Elf Świętego Mikołaja – folklorystyczna postać, która mieszka ze Świętym Mikołajem na biegunie północnym.
Według niektórych tradycji elfy wyręczają Świętego Mikołaja w rozdawaniu prezentów pod choinkę lub mu w tym pomagają. Elfy przedstawiane są jako stowrzonka ze spiczastymi uszami, w zielonych lub czerwonych strojach, w spiczastych kapeluszach.
Do zadań Elfów należą między innymi produkcja zabawek w fabryce świętego i dbanie o renifery. Zostały po raz pierwszy wprowadzone przez Louisa May Alcott w 1856 roku. Obraz Elfów spopularyzował Godey w swojej książce w świątecznym wydaniu - przedstawiającego Mikołaja w otoczeniu zabawek i elfów. 
Występują w filmach między innymi w Elf, Warsztat świętego Mikołaja.
W różnych krajach pomocnicy Mikołaja mają różne nazwy. W Islandii są chłopcy Yule, którzy chodzą od grudnia 12 i 24 w różnych domach składają wizyty każdego dnia płatają figle dzieciom. W Belgii i Holandii towarzysz nazywa się Zwarte Piet (Czarny Piotr), w Niemczech są Knecht Ruprecht i w Luksemburgu są one znane jako Hoesecker. We wschodnich regionach Francji Père Fouettard towarzyszy Mikołajowi.
Altoona, Pensylwania i coraz większa liczba gmin w okolicach Bostonu świętuje Buzzlewitz dnia 11 listopada. Według tradycji Lowther, Buzzlewitz to elf, który jest wysyłany przez Mikołaja żeby zebrać listy dzieci na Boże Narodzenie. W dniu 11 listopada każdego roku o 11 wieczorem, dzieci zostawiają swoje listy i świąteczne ciasteczka Snickerdoodle na parapetach lub w kuchni. Buzzlewitz przychodzi w nocy, w zamian za listy pozostawia miętę i żołędzie. 

A kto u was zabiera listy dla Mikołaja?



wtorek, 4 listopada 2014

Żona Mikołaja - pani Mikołajowa

Pani Mikołajowa – żona Świętego Mikołaja. Zgodnie ze świąteczną tradycją wspólnie z elfami wypieka herbatniki oraz pomaga Mikołajowi w przygotowywaniu zabawek dla dzieci a także rozdaje prezenty dla najgrzeczniejszych chłopaków. Jej imię jest tajemnicą, chociaż bywa nazywana Mary[1], Jessica, Layla, Annette, Emma albo Marta.
Jej postać jest literackim wytworem Jamesa Reesa (1849), a spopularyzował ją wiersz Goody Santa Claus on a Sleigh Ride (1889) Katharine Lee Bates.
 Od tego czasu pani Mikołajowa zaczęła pojawiać się w opowiadaniach, filmach i telewizji.
Żona Świętego Mikołaja po raz pierwszy została wspomniana w krótkim opowiadaniu Jamesa Reesa, A Christmas Legend (1849). Historia opowiada o starszym mężczyźnie oraz jego żonie, którzy w Wigilię Bożego Narodzenia udzielają schronieniem strudzonym podróżnikom. Następnego dnia rano dzieci wędrowców znajdują w domu mnóstwo prezentów, a para ujawnia, że nie są tymi, za których ich wzięto, czyli Świętym Mikołajem oraz jego żoną. Okazuje się, że to ich dawno nie widziana córka i jej mąż w przebraniu. W wierszu pani Mikołajowa ma na imię Gertruda, ale używa imienia Jessica.




W 1851 r. na stronach Yale Literary Magazine po raz pierwszy pani Mikołajowa została wspomniana z nazwiska. Autorem tego tekstu był student, który podał jedynie swoje inicjały A. B.
Przelotnie do pani Claus odniesiono się też w eseju zamieszczonym w czasopiśmie Harper's Magazine w 1862 r. oraz w komicznej powieści The Metropolites (1864) Roberta St. Clara. Pojawia się tam jako kobieta w ubrana w wysokie kozaki, tuzin krótkich czerwonych halek oraz duży, stary słomiany beret.
Kobieta, która może być panią Mikołajową pojawia się także w książce dla dzieci Lill in Santa Claus Land and Other Stories napisanej przez Ellis Towne, Sophie May i Ella Farman, a opublikowanej w 1878 r. w Bostonie.
Największą popularność pani Mikołajowej przyniósł wiersz Katharine Lee Bates, Goody Santa Claus on a Sleigh Ride (1889). W wierszu tym Pani Claus udaje się ze Świętym Mikołajem w wigilijną podróż i pomaga mu w dostarczaniu prezentów. W czasie, gdy Mikołaj roznosi podarki, ona zajmuje się reniferami. W końcu postanawia sama uszczęśliwić jakieś dziecko i błaga Mikołaja, żeby pozwolił jej zejść przez komin. Ten niechętnie się na to zgadza. W domu jednego z biednych dzieci pani Claus ceruje podartą pończochę i zostawia świąteczne prezenty. Następnie razem z Mikołajem wraca do domu i stwierdza, że jest bardzo szczęśliwa, że mogła pomóc.
Od 1889 r. czyli od czasu wydania wiersza Bates, pani Mikołajowa zaczęła być coraz częściej przedstawiana jako dość krępa, sympatyczna i siwowłosa kobieta, pozostająca w cieniu Św. Mikołaja.
W latach 60-tych postać pani Claus ponownie pojawiła się w mediach za sprawą Phyllis McGinley i jej książki dla dzieci How Mrs. Santa Claus Saved Christmas. Dzisiaj panią Mikołajową zwykle można zobaczyć w filmach animowanych, na świątecznych kartkach pocztowych, ozdobach choinkowych, przedstawieniach szkolnych, paradach oraz w domach towarowych. Często przedstawiana jest jako spokojna, życzliwa i cierpliwa osoba, będąca niejednokrotnie przeciwieństwem Świętego Mikołaja, który bywa zbyt energiczny.

Literatura

  •     Mrs. Santa Claus, Militant, Bell Elliott Palmer, 1914
  •     Wielka przygoda pani Mikołajowej (The Great Adventure of Mrs. Santa Claus), Sarah Addington i Gertrude A. Kay, 1923
  •     The Story of Santa Claus and Mrs. Claus and The Night Before Christmas, Alice i Lillian Desow Holland, 1946
  •     Jak pani Mikołajowa uratowała święta (How Mrs. Santa Claus Saved Christmas), Phyllis McGinley, 1963
  •     Pani Mikołajowa (Mrs. Santa Claus), Penny Ives, 1993
  •     A Bit of Applause for Mrs. Claus, Jeannie Schick-Jacobowitz, 2003
  •     Historia pani Mikołajowej (The Story of Mrs. Santa Claus), Bethanie Tucker i Crystal McLaughlin, 2007
  •     Mrs. Claus Takes A Vacation, Linas Alsenas, 2008
  •     What Does Mrs. Claus Do? , Kate Wharton i Christian Slade, 2008

Filmy

  •     Pierwszym filmem, w którym pojawiła się pani Mikołajowa był Święty Mikołaj wyrusza na podbój Marsa (1964) z Doris Rich.
  •     W 1984 r. w filmie The Night They Saved Christmas, June Lockhart wcieliła się w żonę Św. Mikołaja, która opiekowała się dziećmi odwiedzającymi biegun północny.
  •     W filmie Santa Claus: The Movie (1985) Judy Cornwell zagrała ważną rolę pani Mikołajowej.
  •     W 1993 r. w filmie Miasteczko Halloween, pani Claus przygotowuje drugie śniadanie swojemu mężowi.
  •     W filmach Śnięty Mikołaj 2 (2002) oraz Śnięty Mikołaj 3: Uciekający Mikołaj z Timem Allenem w roli głównej w panią Mikołajową wcieliła się Elizabeth Mitchell.
  •     W 2007 r. Miranda Richardson zagrała panią Mikołajową w filmie Fred Claus: Brat Świętego Mikołaja.

środa, 25 września 2013

Święta w Chorwacji / Christmas in Croatia






Boże Narodzenie w Chorwacji oficjalnie rozpoczyna się w pierwszą niedzielę grudnia , podobnie jak wiele krajów zachodnich , gdy pierwsza świeczka w Adwentowa świeci w swoich świątyniach i domach . Chorwacja jest bardzo religijnym krajem , a więc religia odgrywa ogromną rolę w jego obchodach Bożego Narodzenia. W Chorwacji około 90% społeczeństwa jest wyznania katolickiego, dlatego podobnie jak w Polsce, Boże Narodzenie w Chorwacji jest jednym z najważniejszych świąt religijnych.
Boże Narodzenie w Chorwacji różni się od Świąt w Polsce trzema głównymi elementami. Do typowych chorwackich zwyczajów zarówno tych adwentowych, jak i związanych z Bożym Narodzeniem należy zaliczyć przyjmowanie trzech wielkich pni, wykonywanie żłóbka oraz palenie świec. Wieniec adwentowy jest jednym z najbardziej popularnych ozdób choinkowych w domu każdego Chorwata. Wieńce adwentowe są zwykle kupowane w kwiaciarni, choć niektóre rodziny decydują się je robić samodzielnie. Hearts Licitar są tradycyjnie w tym czasie, ciasto miodowe pieczone w kształcie serca, a następnie utrzymane w żywych kolorach, głównym oczywiście jest czerwony. Mogą one być przekazywane dla innych jako prezenty, ale mogą być również zawieszone na drzewie, jak jasne ozdoby.


Dzień Świętego Mikołaja

Mikołaj nie jest taki sam, jak Święty Mikołaj czy nawet Mikołaj, lecz opiera się na holenderskich opowieściach o Sinterklaas , które z kolei opiera się na chrześcijańskich cudach Świętego Mikołaja. W Chorwacji 6 grudnia świętują świętego i jego cuda, z takimi tradycjami jak dzieci czyszczące swoje buty i pozostawienie ich poza ich drzwiami, aby mogli zobaczyć, że były dobre. Jeśli były one dobre, to Święty Mikołaj przyjdzie i wypełnić buty. A jeżeli są źle wyczyszczone to Krampus - demoniczna bestia, która jest odwórceniem  św Mikołaja, daje rodzicom rózgi lub Siba, tak aby mogły być ukarane. Podczas gdy dzień Bożego Narodzenia jest dla całej rodziny, dzień Świętego Mikołaja w Chorwacji jest tylko dla dzieci. Oni otrzymują prezenty i particpate w uroczystościach w kościele. Dla dziecka chorwackiego, Boże Narodzenie naprawdę zaczyna się w dniu Świętego Mikołaja.


Boże Narodzenie w Chorwacji


Dzień St Lucia , lub St Lucy obchodzony jest 13 grudnia, kiedy jest przesilenie zimowe i najkrótszy dzień w roku. W St Lucia jest święto światła, uroczystości kościelne obejmują prowadzenie procesji przez dziewczynki z zapalonymi świecami (lub w bardziej współczesnych czasach baterii zasilających światło) na wieńcu na głowie. W tym dniu w Chorwacji, są również uroczystości kościelne. Nasiona pszenicy są sadzone w małym naczyniu, które zaczynają kiełkować przed świętami do reprezentowania narodzin i nowych początków, jak i narodzin Jezusa.

                  
Wigilia

Wigilia Bożego Narodzenia w Chorwacji, często nazywana Badnjak, obchodzona jest w bardzo podobny sposób, jak reszta Europy, z kilkoma różnicami . Badnjak odnosi się do dziennika Narodzenia przeniesionego do domu i spalonego w ogniu wieczorem w Wigilię. Ta szczególna tradycja stała się trudniejsza w czasach współczesnych. Pszenica która rośnie od dnia św Łucji jest związana z wstążkami w kolorach flagi Chorwacji (czerwony, biały i niebieski) i wykorzystywana jest jako baza dla świec. Duży posiłek jest zazwyczaj spożywany, często z ryb zamiast mięsa. W kościele również jest Pasterka.


Boże Narodzenie w Chorwacji

Dzień rozpoczyna się albo pasterką, albo mszą rano, w której wielu chorwatów śpiewa kolędy. Dawanie prezentów to dość nowoczesna tradycja. Prezenty tradycyjnie podawane były na Dzień św Mikołaja i św Łucji, jednak w dzisiejszych czasach prezenty są wymieniane w dniu Bożego Narodzenia
Tradycyjny Chorwacki świąteczny obiad składa się z makaronu, gołąbków, wieprzowiny i ziemniaków. Desery z struddles, herbatników. Po posiłku udają się na drzemkę.


St Stephen Day

St Stephen dzień lub Sveti Stjepan obchodzone 26 grudnia, jest kontynuacją dnia Bożego Narodzenia. To świętuje pierwszy chrześcijański męczennik i jako święta narodowe jest to czas, aby zobaczyć rodzinę i przyjaciół i świętować.


Silvester za noc

I wreszcie, aby zaokrąglić wszystkie obchody Bożego Narodzenia jest noc Silvester lub Sylwestra. Tradycje tej niosą zmiany z pokolenia na pokolenie. Wielu starszych chorwatów świętuje Nowy Rok uczestnicząc w mszach w kościołach. Młodzi chorwaci mają tendencję do odwiedzania restauraji, a następnie kontynują swoją noc w jednym z klubów nocnych. Miejscowi mają tendencję do trzymać się swoich placach, gdzie obchody trwają również w nowym roku, z fajerwerkami i muzyką na żywo .

Trzy wielkie pnie

Trzy wielkie pnie przynosi się w wigilijny wieczór do domu i stawia na palenisku, który symbolizuje Trójcę Świętą. Następnie od ich ognia zapala się wszystkie świece. Do tradycji należy również przynoszenie odrobiny jedzenia ze stołu oraz wina właśnie tym pniom. Chorwaci wierzą, że ogień tych wielkich pni przyniesie samo dobro wszystkim domownikom.

Słoma jako symbol Jezusa

Boże Narodzenie w Chorwacji byłoby niepełne, gdyby zabrakło jednego z ważniejszych znaków czyli słomy pod stołem. Jest to jedna z najbardziej podtrzymywanych tradycji przez Chorwatów. Zwykle to najważniejsi członkowie rodzin wnoszą słomę do domu. Dokładnie w tym momencie zaczyna się obchodzeni świąt. Słomę rozkłada się na podłodze pod stołem, a następnie przykrywa się go obrusem. W niektórych częściach państwa chorwackiego, po powrocie z mszy świętej, nie spano w noc wigilijną w łóżkach, lecz właśnie na tej słomie. Ponadto symbolizowała ona narodziny Jezusa Chrystusa w stajence, a wiązanki wykonane ze słomy oznaczały płodność.

Wykonywanie bożonarodzeniowego żłóbka

Kolejnym chorwackim zwyczajem jest stawianie własnoręcznie zrobionego bądź kupionego żłóbka pod drzewkiem bożonarodzeniowym. Niegdyś do jego wykonania wykorzystywano m.in. drewno, gips czy glinę. Według niektórych zapisów to właśnie święty Franciszek jako pierwszy wykonał żłóbek już w 1223 roku, natomiast w domach stawia się je dopiero od XIX wieku. Do tego momentu zdobiły one wyłącznie kościoły.
Warto również dodać, iż dopiero po 1850 roku w Chorwacji zaczęto ubierać choinkę, choć taka praktyka w prowincjach niemieckich znana była już w XVI wieku. Nie każdy wie, ze pierwsze drzewka bożonarodzeniowe były liściaste a nie iglaste. Zanim choinka stała się na dobre częścią zwyczajów wigilijnych w domach chorwackich, to popularne było przyozdabianie domostw na zielono, np. gałązkami bluszczu, szałwii czy sosny. Symbolika dekorowania domu na zielono oznaczała siłę życia, przeciwną zimowemu zamarciu przyrody.

Charakterystycznym elementem Bożego Narodzenia w Chorwacji są także świece. Oznaczają one przebudzenie się przyrody oraz światło.
     
St Lucia


Croatia Christmas Market

środa, 4 września 2013

Święta na Śląsku

Jak Ślązacy spędzają Święta Bożego Narodzenia? Co to jest moczka? Czym różni się śląska tradycja świąt od tradycji polskiej i po co śląskie dziewczyny słuchają w wigilijny wieczór szczekania psów?:)

Śląska Wigilia


W tradycyjnej śląskiej rodzinie wigilijny stół musi być nakryty lśniąco białym obrusem, pod który chowa się siano. Dekoruje się go gałązkami jedliny, a na stole zostawia wolne nakrycie dla bliskich, którzy odeszli, niespodziewanego gościa lub samego Pana Boga. Pod każde nakrycie wkłada się pieniążek, by rodzina nie zaznała biedy.

Bogactwo zapewnić mają także rybie łuski, które wkłada się do portfeli. Do stołu rodzina zasiada odświętnie ubrana, a wigilijna kolacja zaczyna się w momencie zaświecenia pierwszej gwiazdy.
Na Śląsku wierzy się, że ,,co się złego dzieje w Wigilię, dziać się będzie przez cały rok", dlatego też w ten dzień nie można kłócić się z najbliższymi czy karać dzieci.

Wieczerzę rozpoczyna się modlitwą i czytaniem fragmentu Ewangelii. Po modlitwie następował najbardziej uroczysty moment wieczerzy wigilijnej: łamanie się opłatkiem. Zwyczajowi temu towarzyszy wierzenie, że jeżeli ktoś kiedyś zagubi się w życiu, powinien sobie przypomnieć, z kim się dzielił opłatkiem, wówczas odnajdzie właściwą drogę.

Wierzono także, że łamanie się opłatkiem ma szczególną moc w łączeniu skłóconych małżeństw, rodzeństwa, krewnych i przyjaciół.
Od wigilijnego stołu nie można wstawać aż do zakończenia wieczerzy, bo może to przynieść pecha.

Wigilijne potrawy


W doborze wigilijnych potraw obowiązuje generalna zasada: ma ich być dużo. Obowiązkowa na śląskim wigilijnym stole jest moczka. Już kilka dni przed świętami w śląskich domach pojawiają się wielkie garnki, do których co jakiś czas wrzucane są kolejne składniki. Piernik, masa bakalii i suszone owoce. Wszystko to dusi się kilka godzin na wolnym ogniu co tworzy wyjątkowy, znany tylko na Śląsku smak.

Inne najbardziej typowe potrawy to: siemieniotka, czyli zupa wykonana z utłuczonych konopi, wody, mleka, masła, mąki. Podawano ją na ostro, a w innych domach na słodko, makówki - zmielony mak, gotowany na mleku lub wodzie z dodatkiem bakalii. Obowiązkowy jest też groch z kapustą oraz pierogi z kapustą i grzybami. Często do dań dodaje się także suszone śliwki.

Na deser podawana jest drożdżowa baba z bakaliami i kompot. Wszystkich potraw, które znajdowały się na stole należało skosztować, aby niczego w nadchodzącym roku nie brakowało. Z ryb króluje karp duszony w piwie lub smażony i panierowany i śledzie.

Śląskie wróżby i wierzenia

Po wieczerzy nadchodzi czas wróżb. Kiedyś praktykowano ich więcej, w obecnych czasach pojawiają się znacznie rzadziej. Najczęściej wróżono z siana, jabłek i orzechów. Wyciągano źdźbło spod obrusa i jeśli było zielone, znaczyło to szczęście, powodzenie lub rychły ślub, jeżeli zżółkłe albo sczerniałe – kłopoty, niepowodzenia, a nawet staropanieństwo.

Jabłka krajano w poprzek. Jeśli pestki układały się w gwiazdę, oznaczało to szczęście, jeśli w krzyż to był to zły znak.

Orzechów do wróżenia brano cztery, tyle ile pór roku, albo dwanaście, tyle ile miesięcy w roku. Jeżeli orzech był zdrowy – wróżyło to powodzenie, jeśli pusty lub sczerniały – była to wróżba na chorobę lub niepowodzenie.

Dość częstym zwyczajem, praktykowanym na terenach wiejskich było dzielenie się wigilijnymi potrawami ze zwierzętami. To zadanie należało do gospodyń, młode dziewczyny natomiast wychodziły na dwór i słuchały, z której strony psy szczekają, bo może stamtąd przyjdzie do niej w nowym roku narzeczony.
W Wigilię starano się nic nie pożyczać, aby nie czynić tego w nowym roku i aby nie wynieść szczęścia z domu.

Pierwszy i drugi dzień Świąt

Pierwszy dzień Bożego Narodzenia spędza się w domu z najbliższą rodziną. Śpiewa się kolędy, je świąteczny obiad i idzie do Kościoła. Śląska tradycja świąteczna nie przewiduje w tym dniu odwiedzania znajomych czy gotowania obiadu (dużo jedzenia zostało z Wigilii). Czasem odwiedzin i wizyt jest drugi dzień świąt.

Pomimo regionalnych różnic w obchodzeniu Święta Bożego Narodzenia, wszędzie jest to czas, który przede wszystkim poświęca się najbliższej rodzinie, ale także czas przemyśleń i szlachetnych postanowień.

Prezenty pod choinkę - zwyczaj, czy tradycja?



W Polsce zwyczaj obdarowywania się prezentami w wigilijny wieczór ma długą tradycję. Przez Kościół został nazwany Gwiazdką. Ponieważ tą częścią wieczoru najbardziej zainteresowane były dzieci, więc to one z niecierpliwością wypatrywały pierwszej gwiazdki na niebie.

Zwyczaj obdarowywania się prezentami na Wigilię lub w Boże Narodzenie obowiązuje we wszystkich krajach, nawet wśród wyznawców innych religii.



W Wielkiej Brytanii prezenty wiesza się na choince, chyba że są zbyt ciężkie, żeby drzewko mogło je unieść. Innym zwyczajem jest wkładanie drobiazgów do krakersów. Można w nich znaleźć np. koronę z bibułki, którą się wkłada na głowę, karteczkę z zagadką albo jakiś inny drobiazg. W Wigilię, w oczekiwaniu na prezenty od świętego Mikołaja, który wchodzi przez komin, dzieci wystawiają skarpetę lub pończochę. Rano znajdują ją wypełnioną prezentami.



W Belgii najwięcej prezentów wręcza się dzieciom w Mikołajki 6 grudnia. W Wigilię kładzie się upominki pod choinkę i - podobnie jak w Polsce - rozpakowuje pod koniec kolacji. W wielu domach koło choinki - albo przed domem, w ogródku - stawia się stajenkę i żłobek, i przed północą umieszcza w nim figurkę Jezuska. W niektórych miejscowościach organizuje się konkursy na najoryginalniejszy żłobek "ogrodowy".

We Francji prezenty rozdaje się najczęściej 25 grudnia rano. Dzieci wierzą, że to "Pere Noel", czyli francuski św. Mikołaj, wchodzi w nocy przez komin i kładzie prezenty pod choinką lub też wkłada je do specjalnie w tym celu przygotowanych butów. Choinkę ubiera się zwykle na długo przed Bożym Narodzeniem, czasami nawet na początku grudnia.

W USA święta Bożego Narodzenia mają bardziej świecki charakter niż w Polsce. Według sondaży, tylko 37 procent Amerykanów uważa je za święto religijne. Dla 44 procent mieszkańców USA jest to święto rodzinne.
W wielokulturowym społeczeństwie USA Żydzi, muzułmanie i wyznający wschodnie religie Azjaci nie obchodzą narodzin Chrystusa, ale praktykują niektóre bożonarodzeniowe zwyczaje, jak np. obdarowywanie się prezentami. Dopiero w Boże Narodzenie, 25 grudnia, dzieci znajdują pod choinką prezenty od "Santa Claus", czyli amerykańskiego świętego Mikołaja. W USA nie ma drugiego dnia świąt. Zaraz po 25 grudnia znika też z amerykańskich domów choinka.

poniedziałek, 2 września 2013

Bożonarodzeniowe tradycje w kujawsko - pomorskim

Święta Bożego Narodzenia, to okres bardzo bogaty w obrzędy i zwyczaje. Zwłaszcza na Kujawach, gdzie Wigilie i Święta Bożego Narodzenia zawsze były dostatnie. W wielu kujawskich wsiach zwyczaje i tradycyjny jadłospis wigilijnej wieczerzy zachowały się do dziś.

Szczególnie rozpowszechnione było na Kujawach kolędowanie z szopką. Zwykle zaczynano chodzić z nią jeszcze w adwencie, przynajmniej na tydzień przed świętami (najczęściej jednak w Wigilię i w czasie świąt). Zwyczaj ten pozostawał pod dużym wpływem kultury Pomorza. Poza tym, bardzo popularne było widowisko "herodów". Odbywało się ono w święta Bożego Narodzenia lub w święto Trzech Króli (wtedy dodatkowo pojawiali się kolędnicy). Na Kujawach rozwinął się również zwyczaj strojenia drzewka sosny lub świerku. Choinkę znano tu co najmniej od początku XX wieku. Drzewko zawieszano u sufitu nad stołem, w rogu izby lub po prostu stawiano na ziemi. Zdobiono je łańcuchami ze słomy lub papieru oraz specjalnym pieczywem przypominającym swym kształtem różne zwierzęta (konie, krowy, kozy, owce, kury, koguty). Choinka dekorowana była także jabłkami, orzechami i ozdobami z papieru. Oprócz niej, w Wigilię, stawiano także snop niemłóconego zboża w rogu izby. Wigilia była i jest bardzo szczególny dniem w roku. Dawniej dzień ten obfitował w różnego rodzaju wróżby, zakazy i nakazy. Zgodnie z tradycją w dzień wigilijny obowiązywał post jakościowy i ilościowy. W minionych czasach większość ludzi nie jadała niczego przez cały dzień, aż do wieczerzy. Sporadycznie mogła to być kromka chleba i kubek czarnej, zbożowej kawy. Obecnie rzadko już przestrzega się tak ścisłego postu, ale tego dnia na ogół ograniczamy się w jedzeniu. Wieczerze wigilijne, mniej lub bardziej wystawne zawsze składały się z potraw postnych, których bywało 7, 9, 11 albo 12. Potrawy przyrządzano z tego, co rosło w polu, sadzie, lesie i żyło w wodzie. Przestrzegano jednak zasady, aby na wigilijnym stole znalazły się potrawy przyrządzone z produktów, które "urodziły się" w gospodarstwie w danym roku. Miało to zapewnić pomyślność i obfitość zbiorów w nadchodzącym. W czasie kolacji należało zjeść choć po łyżce każdej potrawy, bo "kto ilu potraw wigilijnych jeść nie będzie, tyle go radości w roku następnym ominie". Zasiadało się do niej wyłącznie w gronie rodziny. Dzieci nie jadły razem z dorosłymi, dla nich nakrywano osobną "ryczkę". Potrawy podawał gospodarz, gospodyni nie wstawała od stołu - by kury chętniej siedziały na jajkach.

Poszczególne potrawy szykowane były już na kilka dni przed świętami. Wcześniejsze ich przygotowywanie wynikało ze zwyczaju, który zabraniał podczas świąt wykonywania różnego rodzaju prac, nawet gotowania ( o stronie kulinarnej świąt Bożego Narodzenia w oddzielnym materiale).
Na przestrzeni ostatnich stu lat wieczór wigilijny uległ wielu zmianom. Nie ma dziś barwnych, odświętnych strojów ludowych, w rogach pokoju nie ustawia się snopów siana. Nie przestrzega się też różnego rodzaju zakazów i nakazów. Pozostał jedynie piękny zwyczaj łamania się opłatkiem i składania sobie nawzajem życzeń przed rozpoczęciem wieczerzy.
Posłuchajmy, poznając lokalną gwarę, jak to na Kujawach, po bydgosku, Boże Narodzenie „fajrowano”, czyli świętowano:
Bożonarodzeniowe przygotowania rozpoczynano na Kujawach bardzo wcześnie. Przede wszystkim należało uszporować odpowiednie fundusze, aby niczego nie zbrakło. O to dbała głowa rodziny, a babcia, kręcąc ta głową, już dobrze wiedziała, na co i ile trzeba będzie wydać. Babcia dbała też o to, żeby Boże Narodzenie miało odpowiednią oprawę.
Na początek, Babcia ubierała drewniane klumpy i szła do pralni. W jej rekach, bo kto by wtedy miał stać pralkę w pralni, na tarze, wszelkie kapy, deczki, heklowane firanki czy gardyny oraz wszystkie inne bambetle odzyskiwały świeżość i dawny wygląd. Często przy pomocy mączki i modrego. Zaraz potem, w obroty szły inne ferety, żeby rodzina mogła się odświętnie ubrać. Ale to nie koniec, bo cześć z bambetli szła zaraz do maglowania. Dziadek nie bumelował i pomagał jak mógł kręcą korbą i nosząc ciężkie kosze a Babcia, na boku, klaprotała z sąsiadkami, jakby się z rok nie widziały. Na koniec, niektóre ferety, biglowała i układała w szafie, żeby był jaki taki ordnung.
Sprzątnie było robotą dla wszystkich bez wyjątku. Zaraz po fajrancie, każdy dostawał od Babci zadanie. Kobiety, czy to z ryczki, czy to wyżej, z szemela, myły okna, czyściły bibeloty a podłogi doprowadzały do stanu świeżości używając dużej ilości wody z mydłem i szrubra. Na koniec, podłoga była bonerowana na błysk, ale dopiero po gotowaniu i pieczeniu.
Gotowanie i pieczenie nijak nie mogło się obyć bez uprzedniej wycieczki do kolonialki i składu, aby zorgować co trzeba. O halbce nie zapomniwszy, bo bez tego święta, mało u kogo, na Kujawach, bywały. No, bo jak bez halbki toasty wznosić?
Pieczenie zaczynało się od rozgrzania platy, aby drożdżowe, w jej pobliżu dobrze wyrosło. Piekła, więc babcia, drożdżowe czy pierniki na natronie oraz ciastka na soli rogowej, by dobrze wyrosły i były pulchne. A wszyscy tylko czekali, by złapać kawałek kucha czy innej słodkości.
W jadalce dziadek oprawił choinkę, co ją wcześniej obstalował u leśniczego. Pozakładał kolorowe lampki a dzieci z matką ozdobiły ją przeróżnymi fizjamentami, cackami, bombosami, orzechami i piernikami. Na gałązki pokładły kłaczki waty, lametę i włos anielski oraz kolorowe łańcuchy z papieru. Wszystko już prawie gotowe było.
Zaraz też ojciec ubrał odświętny ancug i koszul ze szlypsem i wszyscy, też odświętnie ubrani zasiedli do wigilijnego stołu. Stół zaś, przybrany świerkowymi gałązkami, nakryty był białym obrusem a pośrodku stał na nim talerzyk z opłatkiem. Babcia, najstarsza w rodzinie, dzieliła opłatkiem a ukradkiem, szneptuchem wycierała łzy wzruszenia, bo co jak co, ale rodzinne święta radują i wzruszają nie od dzisiaj. Zaraz po tym, siedliśmy do wieczerzy, racząc się postnym barszczem z uszkami, karpiem na kilka sposobów, kapustą z grochem nudlami z makiem i popijając, dla lepszego trawienia, kompotem z suszonych glubek i gruszek.
Po wieczerzy, starsi śpiewali kolędy a dzieciaki, jak to zwykle pobiegły do choinki by sprawdzić, czy aby im Mikołaj, jakiej pydy nie przyniósł w prezencie. O północy, wszyscy razem, po śniegu skrzypiącym i skrzącym się jak diamenty, wędrowaliśmy razem do kościoła na pasterkę. Takie to było nasze rodzinne fajrowanie na święta.

Na północy regionu, zanim w domach Borowiaków zagościła świąteczna choinka, przynoszono do domów gałązki świerkowe i ozdabiano je cukierkami, ciastkami i kolorowymi papierkami, a drzewa w sadzie przybierano kolorowymi wstążkami i zabawkami własnej produkcji. Stawiano też słomianego chochoła symbolizującego odchodzący, stary rok.
W Adwencie młodzież przebierała się za gwiazdory: anioły, kominiarzy, niedźwiedzie, bociany, kozły. Przebierańcy obchodzili domy, wszędzie byli chętnie przyjmowani, wierzono bowiem, że wypędzają oni zło i przynoszą dobro. Jeszcze na początku lat 60. XX wieku nie wszędzie obchodzono Wigilię Bożego Narodzenia. Tam, gdzie spożywano wigilijną wieczerzę jedzono ryby, śledzie, zupę grzybową, zupę z suszonych owoców, kiszkę z kaszy i ziemniaków, kaszę jaglaną. Dzielono się białym opłatkiem, a kolorowy zanoszono zwierzętom. Wierzono, że jeżeli w tę noc na niebie jest dużo gwiazd, to kury będą się dobrze niosły. Na podstawie pogody od Bożego Narodzenia do Trzech Króli wróżono pogodę na wszystkie miesiące następnego roku. W Nowy Rok chłopcy robili gospodarzom psoty: zatykali kominy, chowali narzędzia. Dziewczęta wróżyły lejąc wosk na wodę.

Pałuki to region leżący historycznie na skraju Wielkopolski i Kujaw. Jego wyodrębnienie nastąpiło z powodu specyficznego rodzaju własności ziemskiej i wynikającego z tego faktu pewnego rodzaju izolacji. Dlatego zrodziła się tam specyficzna gwara i sposoby gospodarowania.
Zwyczaje i wierzenia ludowe, niegdyś bardzo bogate na Pałukach, ulegają stopniowemu zanikaniu. Najwięcej żywych tradycji obecnie wiąże się z okresem świąt Bożego Narodzenia. Tradycyjnie nie podejmuje się żadnych prac polowych w okresie adwentu, ponieważ - w przeświadczeniu ludności - może to spowodować nieurodzaj i choroby bydła. Szczególnie wiele wierzeń i obrzędów wiąże się z Wigilią Bożego Narodzenia. Panuje przeświadczenie, iż jaki będzie ten dzień - takie będą wszystkie dni następnego roku. Toteż, mimo że Wigilia jest już w zasadzie dniem półświątecznym, każdy stara się ją spędzić pracowicie, a także bezkonfliktowo - będąc uprzejmym i serdecznym wobec wszystkich. Pożyczanie lub sprzedawanie czegokolwiek z domu w tym dniu jest wbrew obyczajowi - może sprowadzić w najbliższej przyszłości na dom nieszczęście. Wieczerzę wigilijną rozpoczynało się wcześnie - jako że to przynosi szczęście. Pod biały obrus wigilijnego stołu kładziono warstwę siana i słomy. Na podstawie wyciąganych źdźbeł wróżono sobie długie lub - odpowiednio - krótsze życie. Po zakończeniu wieczerzy wigilijnej po domach chodzą tradycyjnie kolędnicy i tzw. gwiazdory.
Na Kociewiu w Boże Narodzenie powszechny był zwyczaj kolędowania grup zwanych gwiazdorami lub gwizdami, czyli przebierańców w strojach bociana, kozy, niedźwiedzia, kominiarza, diabła.
Przewodził im gwizdor w słomianym płaszczu lub kożuchu, oznajmiający małym dzwonkiem ich przybycie, nawołujący dzieci do pacierza. W adwencie kolędowali też chłopcy z szopką z drewnianymi lub szmacianymi kukiełkami. Adwentowym zwyczajem pochodzenia niemieckiego jest wieszanie pod sufitem wieńca z 4 świeczkami zapalanymi po 1 w kolejne niedziele adwentu.
Od początku XX wieku jednym z symboli Bożego Narodzenia była choinka, którą przystrajano małymi opłatkami. Najpowszechniejszą potrawą wigilijną były kluski z makiem, a w zamożnych rodzinach ryby, zupa z piwa, barszcz, zupa owocowa, kapusta z grzybami, ryby, pieczywo z makiem. W Wigilię dzieci stawiały na okno talerze, by rano znaleźć je wypełnione łakociami.
W Sylwestra chłopcy trzaskaniem z biczy odpędzali stary rok i płatali figle sąsiadom: zatykali kominy, wciągali na dach kozę lub psią budę. Dziewczęta spędzały czas na wróżbach, np. lejąc ołów na wodę. W święto Trzech Króli kolędowali z gwiazdą chłopcy w białych szatach i papierowych koronach na głowach.
W ostatnie dni karnawału chodzili po wsiach przebierańcy w strojach niedźwiedzia, kozy, bociana, jeźdźca na koniu. Urządzano zabawy w karczmach, zwane „koźlimi wieczorami”, i jedzono tłuste przysmaki, np. ruchanki, chruściki, plince.
Ziemia Dobrzyńska. W Wigilię Bożego Narodzenia powszechny był niegdyś zwyczaj kładzenia siana pod obrus. Do wieczerzy zasiadano z pojawieniem się pierwszej gwiazdy, przestrzegano, by przy stole była parzysta liczba osób. Najczęściej jedzono: zupę z suszonych owoców z kluskami, zupę grzybową, barszcz, kapustę z grochem, pierożki z grzybami lub kapustą, racuchy drożdżowe, śledzie w occie. Po wieczerzy siano ze stołu wraz z opłatkiem i resztkami wigilijnych potraw zanoszono krowom. W Wigilię wróżono, np. z cienia (kto zobaczy swój wyraźny cień, doczeka następnego roku); większość wróżb miała charakter matrymonialny (np. wyciagnięcie parzystej liczby słomek ze strzechy wróżyło szybkie zamążpójście). Od początku XX wieku pojawiają się choinki, głównie małe sosenki, czasem wieszane pod sufitem. W pierwszy dzień Bożego Narodzenia urządzano wyścigi wozami podczas powrotu z kościoła – ten, kto był pierwszy w zagrodzie miał mieć najlepsze konie i plony w nadchodzącym roku. W drugi dzień świąt młodzież urządzała zabawy taneczne. Ostatni dzień starego roku był głównie czasem wróżb. Od Bożego Narodzenia do Trzech Króli chodzili po wsiach kolędnicy z szopkami, a do końca karnawału przebierańcy w strojach Heroda, diabła i śmierci, zwani „Herodami”. W ostatnie dni karnawału wędrowali mężczyźni w strojach kozy, bociana, niedźwiedzia, czyli zwierząt symbolizujących zdrowie, siłę i płodność. W odwiedzanych domach dostawali pączki (stąd nazwa zwyczaju: „chodzenie po pączkach”).
Krajna. W ostatni czwartek przed adwentem, zwany kozim czwartkiem, wędrowali po wsiach przebierańcy w strojach diabła, Cygana, koguta, niedźwiedzia, kozy (przed I wojną światową była to żywa koza). W odwiedzanych domach wciągali do tańca domowników.
Na wieczerzę wigilijną szykowano 9 lub 12 potraw: kaszę, fasolę, groch, kapustę, grzyby, ryby, chleb, ciasto, pierniki. Zostawiano przy stole wigilijnym wolne miejsce, a na dodatkowy talerz kładziono po łyżce każdej potrawy. Na podstawie pogody w ten wieczór wróżono np. czy kury będą się dobrze niosły („ile gwiazd, tyle jajków”). Dziewczęta wróżyły sobie, kiedy wyjdą za mąż. Gospodarze udawali się do sadu i uderzając siekierą o drzewo mówili: „jak nie będziesz rodzić, to cię zetnę”. Od Bożego Narodzenia chodzili mężczyźni przebrani za Heroda, diabła, niedźwiedzia, bociana. Kolędnicy, zwani gwiazdorami, śpiewali w odwiedzanych domach kolędy, za co otrzymywali poczęstunek lub pieniądze. 6 stycznia chodzili też chłopcy w przebraniach Trzech Króli.

sobota, 31 sierpnia 2013

Wigilijne tradycje chrześcijańskie i pogańskie



W Polsce Dzień Bożego Narodzenia i Wigilia zawierają wiele wzajemnie przeplatających się wątków i obrzędów pogańskich i chrześcijańskich. Jednym z nich było przekonanie, iż wigilijną nocą ziemia otwiera się i ukazuje zawarte w niej skarby, w lesie zakwitają paprocie, drzewa owocowe wydają owoce, budzą się zwierzęta leśne i pszczoły w ulu - wszystko po to, by uczcić narodzenie Jezusa. Wierzono też, że w tę jedną noc zwierzęta mówią ludzkim głosem.



Najbardziej popularne:

1) Należy w Wigilię rano wstać i szybko się obudzić, żeby nie przespać całego roku.
2) Od rana należy być uśmiechniętym, wtedy cały nadchodzący rok będzie radosny.
3) Nie leniuchować. Wszystkim chętnie w przygotowaniach pomagać (należy pamiętać jacy jesteśmy w Wigilię tacy będziemy w ciągu roku).
4) Łamiąc się opłatkiem obdarujmy się wzajemnie łuskami z karpia i orzechami włoskimi. (łuski oznaczają pomyślność materialną, a orzechy to mądrość i pomyślność).
5) Lepiąc uszka do jednego wsadźmy grosik, kto na niego trafi nie będzie narzekał na gotówkę (uwaga na zęby!!!).
6) Do 24 grudnia pozbądźmy się wszelkich długów, będą się one za nami ciągnęły przez kolejny rok.
7) Powieśmy jemiołę w domu i koniecznie pocałujmy się pod nią z połówką, z którą chcemy to robić co najmniej przez najbliższy roczek. Ta miłość nie ustanie.



Ludowe:

Dzień wigilijny bogaty jest w zwyczaje i zabobony posiadające magiczną moc: jednym z nich był zakaz szycia, tkania, motania i przędzenia. Były to czynności szczególnie lubiane przez demony wody, które mogły zjawić się wszędzie tam, gdzie zakaz złamano. Do dzisiaj przestrzega się, aby w Wigilię nie kłócić się i okazywać sobie wzajemnie życzliwość. Przetrwał też przesąd, że jeśli w wigilijny poranek pierwszym gościem w domu będzie młody chłopiec, przyniesie to szczęśliwy rok. Myśliwi tego dnia tradycyjnie udają się na polowanie, którego pomyślny wynik zapewni opiekę na cały rok patrona łowiectwa św. Huberta.


Jednym z ważniejszych elementów wigilijnego dnia było przygotowanie do wspólnej, uroczystej wieczerzy. Już kilka dni przed wigilią przygotowywano potrawy. Strojono także domy, izby i obejścia. Jednym z najbardziej znanych elementów wigilijnej "dekoracji" były snopy zboża, słoma, siano i ziarna zbóż. W zależności od regionu umieszczano je w różnych miejscach: w kącie izby, pod stołem, wieszano pod sufitem, rozkładano na podłodze. Siano kładziono grubą warstwą na stole, który przykrywano białym obrusem (zwyczaj ten do dziś utrzymał się w wielu domach). Innym elementem świątecznego wystroju były dekoracje z zielonych gałęzi. Zwyczaj ten poprzedził choinki. Gałęziami sosnowymi, świerkowymi czy jodłowymi przystrajano drzwi domów, płoty, obory, stodoły. Dekorowano nimi także wnętrza domów, zwłaszcza obrazy z wizerunkami świętych. Inny sposób dekoracji zielonymi gałęziami to tzw. podłaźniki zwane też połaźnikami, podłaźniczkami, jutką, wiechą, sadem rajskim lub bożym drzewkiem. Gałąź na podłaźnik musiała być zerwana wcześnie rano. Ten z gospodarzy, który pierwszy wniósł rozwidloną gałąź do domu miał nadzieję na dobry urodzaj. Podłaźnik wnoszono w ciszy i skupieniu, aby nie uronić nic z jego magicznej mocy. Podłaźnik przystrajano jabłkami orzechami, nasionami lnu i łańcuchami ze słomy, ozdobami z opłatka.
Z podłaźnikami związane były różne wierzenia. Im piękniejsza gałąź, tym większe dostatki i pomyślność dla domu, a zwłaszcza dziewczyn, które go stroiły. Pozostałości po podłaźnik: skorupki orzechów, wyschnięte gałązki, opłatki przechowywano jako antidotum na złe uroki.

Przy stole pozostawiano wolne miejsce dla wędrowca. Liczba ucztujących musiała być parzysta, w innym wypadku komuś z uczestników groziło nieszczęście. Każdy uczestnik wigilijnej wieczerzy musiał skosztować każdej z podanych potraw, a jeść trzeba było szybko i do tego bez odpoczynku, bowiem ten kto przerwał jedzenie mógł nie dożyć następnej wigilii.

W ten uroczysty wieczór wróżono urodzaj, pogodę i zamążpójście. Od Bożego Narodzenia do Trzech Króli obserwowano pogodę i te 12 dni miało odpowiadać pogodzie każdego z miesięcy. Najlepiej jak w wigilię niebo było wygwieżdżone. Mówiono wtedy że kury będą się dobrze niosły, a krowy dobrze doiły. Szron przepowiadał rok urodzajny, podobnie jak duże sople, czy cisza i spokój na dworze. Rzucano do pułapu groch i kutie. Im więcej grochu lub pszenicy przyczepiło się tam, tym większy miał być zbiór. Z długości wyciągniętego spod obrusa siana wróżono urodzaj lnu.

Panny wróżyły sobie zamążpójście m.in. liczyły narąbane drwa przyniesione do izby (para, nie para), podobnie kołki w płocie i liście. Nasłuchiwały też z której strony pies zaszczeka (z tej miał przybyć kawaler). Wigilii panny wyciągają źdźbło spod obrusa, aby dowiedzieć się czegoś więcej o swojej przyszłości: zielone, krótkie źdźbło oznacza rychłe i szczęśliwe małżeństwo, różne odcienie szarości wróżą trudności w znalezieniu męża.

Obserwowano niebo (dobrze widoczny Duży Wóz wróżył dużo wesel). Sny tej nocy miały się spełnić całkowicie. Czyniono zabiegi mające zapewnić urodzaj i dostatek np. przy snopie zboża stawiono ziarno w woreczku lnianym, dzieżę, a przy niej łopatkę i kociubę. Pod stołem stawiano masielnicę. Kto chciał być zdrowy ten mył się przed wigilią w wodzie, do której wrzucano pieniądze. Resztki siana spod stołu zbierano by w potrzebie okładać nim chorych.

Podobnie jak większość potraw karp ma swoją symboliczną wymowę: jeżeli ma dużo łusek, gospodarze się wzbogacą, jeśli pływa szybko - nadchodzący rok będzie dla nich pomyślny. Wierzenia te wywodzą się z najdawniejszych czasów i niewiele mają wspólnego z chrześcijaństwem.

Historia świątecznej kartki


Pierwszą kartkę z życzeniami z okazji świąt Bożego Narodzenia wysłał w 1842 r. szesnastoletni londyński artysta, William Maw Egley. W następnym roku pojawiły się w Wielkiej Brytanii kartki zrobione na prywatne zamówienie sir Henry'ego Cole'a, pierwszego dyrektora Muzeum Wiktorii i Alberta w Londynie.

Rysownikiem był John Calcott Horsley, a nakład wyniósł 1000 sztuk. W 1875 r. kartki świąteczne pojawiły się w Ameryce, za sprawą urodzonego we Wrocławiu Louisa Pranga. Zasługą Pranga było nie tylko wprowadzenie wzorów typowo bożonarodzeniowych, ale także organizowanie konkursów na najpiękniejsze kartki świąteczne.

Zwyczaj wysyłania życzeń świątecznych na specjalnych kartonikach stał się popularny na całym świecie dopiero w latach dwudziestych XX wieku. W Polsce kartki świąteczne pojawiły się pod koniec XIX w., najwcześniej na terenie Galicji.

Obecnie w Polsce każdego roku wysyłamy do siebie miliony kartek, coraz większą ich część zaczynają stanowić kartki elektroniczne. Na świecie kartki świąteczne produkowane są w miliardach sztuk.

Historia kolęd



Nazwa "kolęda" pochodzi do łacińskiego słowa calendae, co oznacza "pierwszy dzień miesiąca". Z ową kolędą wiązał się zwyczaj składania sobie nawzajem darów i życzeń. Dlatego też na początku kolęda oznaczała pieśń noworoczną, w której zawarte były życzenia pomyślności i urodzaju na nowy rok. Chwaliła gospodarza i jego rodzinę oraz dziękowała za otrzymane dary. Takie kolędy śpiewane często pod oknami gospodarzy, kończące się prośbą o datek, znane były w różnych krajach słowiańskich, szczególnie na Ukrainie.

Nie wiadomo dokładnie kiedy kolęda utożsamiona została z pieśnią bożonarodzeniową. Stało się to prawdopodobnie w wieku XIX. W okresie od średniowiecza do wieku XVI kolęda nie wyróżniała się spośród innych pieśni religijnych. Oparta była o wydarzenia opisane w Biblii, miała formę modlitwy, często wzorowana na hymnach kościelnych. Z kolęd XVI-wiecznych zachowała się do dziś "Anioł pasterzom mówił".

Przypuszcza się, że kolędy polskie powstawały najpierw w środowisku franciszkańskim. W XIII w. franciszkanie zapoczątkowali zwyczaj jasełkowego kołysania Dzieciątka kontynuowany również przez klaryski i karmelitanki. Przy szopce lub żłóbku wystawiano misteria bożonarodzeniowe i śpiewano. Często były to wzruszające kołysanki, pełne ciepła i wrażliwości. Ten gatunek kolęd rozwinął się szczególnie w wieku XVII. Właśnie z tego okresu pochodzą "Gdy śliczna Panna Syna kołysała" i "Lulajże Jezuniu".

Wiek XVII przyniósł kolędy o tematyce pasterskiej, wnoszące do swoich treści wiele szczegółów obyczajowych i realiów epoki. Powstały wtedy "Dzisiaj w Betlejem", "Przybieżeli do Betlejem pasterze" i "Bóg się rodzi".

Spotykamy kolędę kołysankę, kolędy adorujące, życzeniowe, winszujące, patriotyczne, obyczajowe, radosne... Również bogata forma muzyczna kolęd, chętnie dostosowywana do aktualnych trendów, wpływa na ich przetrwanie. Rozpoznajemy stąd kolędę śpiewaną w formie kołysanki w rytmach poloneza, mazurka, oberka, marsza, bluesa czy rocka.

Podobną bogatą różnorodność odnajdziemy również wśród autorów kolęd. Tworzyli je anonimowi pielgrzymi. Tłumaczono je z łaciny. Powstawały w klasztorach i na dworach, w środowisku żaków czy służby kościelnej. Jakkolwiek ogromna większość kolęd powstała w łonie Kościoła katolickiego, nie brak jednakże zbiorów kolęd luterańskich, kalwińskich, czy nawet husyckich.

Kolędy są zjawiskiem kulturowym, zwłaszcza na naszej polskiej ziemi, gdzie liczba znanych, względnie opisanych kolęd sięga ponad pół tysiąca.

Fryderyk Chopin pokłonił się niejako tym bożonarodzeniowym pieśniom, zawierając w swoim Scherzo h-moll frazy z kolędy "Lulajże Jezuniu".

sobota, 10 sierpnia 2013

Świece w oknie

  




 Zwyczaj umieszczania zapalonych świec w oknach na Boże Narodzenie przywieźli do Ameryki irlandzcy imigranci. Ciekawe jest jego pochodzenie. W czasie angielskiej dominacji, kiedy katolicy byli prześladowani w całej Irlandii, nie mieli kościoła, gdzie mogliby się modlić i gdzie odprawiano by Mszę Świętą. Księża kryli się w lasach i jaskiniach, potajemnie odwiedzając domy i odprawiając msze nocami. Każda irlandzka rodzina bardzo pragnęła przynajmniej raz w życiu przyjąć księdza, który by odprawił mszę w noc wigilijną. Wytrwale modlono się o tę łaskę.

     Gdy nastało Boże Narodzenie, Irlandczycy zostawiali nie zaryglowane drzwi i stawiali w oknie zapaloną świecę, żeby ksiądz, któremu zdarzyłoby się być w pobliżu, mógł trafić w ciemności do ich domu. Ksiądz wchodził po cichu przez nie zamknięte drzwi, a w środku witano go ze łzami szczęścia i żarliwą modlitwą dziękczynną, że oto ten dom stał się kościołem na czas Świąt.

     Żeby usprawiedliwić te praktyki w oczach angielskich żołnierzy, Irlandczycy mówili: "Zapalamy świece i trzymamy drzwi nie zamknięte, żeby Maryja z Józefem, szukając gospody, mogli wejść do naszego domu, gdzie ich powitamy z otwartymi ramionami". Władze angielskie, uznając ten "zabobon" za nieszkodliwy, nie starały się mu przeciwdziałać. Świece w oknach pozostały na zawsze starannie pielęgnowanym zwyczajem Irlandczyków, choć wielu z nich już dawno zapomniało o jego prawdziwym znaczeniu.

     Zwyczaj ten trafił do Ameryki na początku dziewiętnastego stulecia i stał się powszechny w całym kraju. Nawet dziś w okresie Bożego Narodzenia umieszcza się elektryczne lampki w oknach domów i na placach.

     W najbliższe Boże Narodzenie zapalcie w swoim domu świecę na znak, że tutaj wita się gości otwartymi drzwiami i z otwartym sercem.

wtorek, 9 lipca 2013

Boże Narodzenie w Czechach


Czy zastanawialiście się kiedykolwiek, jak Boże Narodzenie obchodzą Czesi? Ten czas nie przypomina czeskiego filmu, ale jest przepełniony radością.


Jak wiadomo Boże Narodzenie poprzedza Adwent. Ten radosny czas oczekiwania jest dla Czechów niezwykle ważny. Spędzają go na przygotowanie się do Świąt Bożego Narodzenia. W Czechach dużą popularnością cieszą się jarmarki adwentowe. Są one organizowane między innymi w czeskich zamkach np. w zamku Křivoklát i na zamku Loket w pobliżu Karlovych Warów. Program jarmarków jest bardzo atrakcyjny. Na niektórych można zobaczyć np. pokazy dawnych rzemiosł.

W Pradze świąteczną atmosferę można poczuć już 29 listopada, ponieważ tego dnia rozbłyska w tym mieście piękna choinka. Czesi przywiązują dużą wagę do świątecznych dekoracji.

Do szopki hej pasterze...

W Czechach bardzo popularne są szopki betlejemskie. Ta tradycja sięga aż XVI wieku. Największa na świecie ruchoma szopka ludowa Krýzovy jesličky znajduje się w czeskim mieście Jindřichův Hradec.
Szopka składa się z prawie 1400 figurek i była tworzona przez ponad 60 lat!
Natomiast w Muzeum Mostu Karola w Pradze możemy podziwiać największą słomianą szopkę na świecie. Oprócz niej możemy tam podziwiać inne czeskie szopki; zarówno te pochodzące z początków XX wieku, jak i z ostatnich lat. Ciekawym miejscem jest z pewnością Muzeum Szopek w Karlštejnie, gdzie w grudniu oprócz stałej ekspozycji możemy podziwiać szopkę stworzoną z kukiełek oraz wystawę szopek z piernika.

Czeska wigilia
Symbolem Bożego Narodzenia w Czachach jest karp wigilijny. Zgodnie z czeską tradycją nie musi on trafić na stół, lecz po świętach może zostać wypuszczony na wolność! Tradycyjna czeska wieczerza wigilijna składa się między innymi z: zupy grzybowej lub rybnej, smażonego karpia z ziemniakami, chałki wigilijnej z bakaliami oraz waniliowych rogalików. Na stół pod obrus nie kładzie się sianka, lecz pieniądze. Po to aby nie zabrakło ich w nadchodzącym roku. Po uroczystej kolacji wigilijnej przychodzi czas na prezenty, które według czeskiej tradycji przynosi Mały Jezus (Ježíšek). W wieczór wigilijny popularne są również wróżby np. lanie wosku.

niedziela, 7 lipca 2013

Obrzędy i zwyczaje na Podlasiu

Przed Pasterką, rys. A. Kędzierski,Tygodnik Ilustrowany 1882





 Okres bożonarodzeniowy obfituje w szczególne bogactwo obrzędów i zwyczajów. Na Podlasiu jest on szczególnie interesujący ze względu na przenikanie się kultur katolicyzmu i prawosławia. U katolików Boże Narodzenie poprzedza czterotygodniowy okres zwany Adwentem. Adwent – termin wywodzący się od łacińskiego słowa adventus, co oznacza oczekiwanie (na przyjście Jezusa), polegający na modlitwie i umartwieniu, wyrażający się dodatkowymi postami (we środy i soboty), niegdyś surowo przestrzeganymi oraz rezygnacją z rozrywek, milkły w tym czasie wesołe śpiewy i muzyka, ustają zabawy, nie urządza się chrzcin ani wesel.

Pięknym zwyczajem, niegdyś uroczyście kultywowanym, był udział w odprawianiu przed świtem nabożeństw na cześć Bogurodzicy zwanych roratami. W ciemny i mroźny poranek tłumnie spieszono do kościoła.

Na Podlasiu w okresie adwentu od końca XVIII wieku do dziś gra się na długich, drewnianych trąbach pasterskich czyli ligawkach. Zwyczaj ten nazywa się otrębywaniem adwentu. Ligawka symbolizuje trąbę archanielską. Jej smutny, niski, chrapliwy dźwięk słyszalny jest do siedmiu kilometrów. Ma on przypominać o okresie zadumy w oczekiwaniu na przyjście Zbawiciela. Grano w kościele na roratach lecz najwcześniej o zmierzchu (rano i wieczorem) przed rodzinnym domem zwykle uwieszając ligawkę nad studnią, dzięki czemu donośniej roznosiły się jej rzewne tony. Zwyczaj ten zachował się do dziś dzięki inicjatywie Muzeum Rolnictwa, które od 1974 do 1979 roku organizowało lokalne konkursy Gry na Instrumentach Pasterskich. Obecnie jest to przeprowadzana w pierwszą sobotę i niedzielę grudnia dwudniowa impreza o zasięgu europejskim z ponad 150 wykonawcami. Dzięki tej imprezie na Podlasiu (powiaty: Wysokie Mazowieckie, Bielsk Podlaski, Siemiatycze, Sokołów Podlaski, Wyszków i Ostrów Mazowiecka) gra na ligawce ponad 120 osób w tym około 80 dzieci w wieku do lat 16.
Okres przedświąteczny, to pora roznoszenia opłatków. Ceremonia dzielenia się opłatkiem, rozpoczynająca wieczerzę wigilijną, należy do najpiękniejszych zwyczajów bożonarodzeniowych, które wiążą się tylko i wyłącznie z polską tradycją, chociaż jego korzeni należałoby szukać w tradycji starochrześcijańskiej. Wówczas to istniał rytuał polegający na rozdawaniu i dzieleniu się na znak braterstwa i wspólnoty specjalnym rodzajem chlebów zwanych eulogiami. W średniowieczu przyjęły one formę podobną do dzisiejszych opłatków, oraz jedynie w Polsce zostały one włączone do religijno–świeckiej tradycji, do religijnej wieczerzy. Dawniej ich wyrobem zajmowali się organiści i kościelni. Do ich wypieku służyły specjalnego rodzaju szczypce zwane żelazkami. Rytowane tabliczki do nich są dziełem mistrzów grawerskich. Obecnie pieką opłatki rzemieślnicy a roznoszą po domach organiści. Paczuszki opłatków (dla mieszkańców wsi z dołączonym kolorowym opłatkiem przeznaczonym dla zwierząt), obwiązane są specjalną opaską, a z wierzchu posiadają naklejoną dekoracyjną gwiazdkę, na pamiątkę gwiazdki betlejemskiej.

Świętom Bożego Narodzenia towarzyszy wielkie sprzątanie i dekorowanie mieszkań. Najważniejszym atrybutem świątecznego wystroju były wiecznie zielone iglaste gałązki zakładane za obrazy. Na przełomie XVIII i XIX wieku przywędrowała do Polski z Niemiec tradycja ustawiania w domach zielonych drzewek – choinek. Poprzez miasto i dwór, po II wojnie światowej, trafiła ona na podlaską wieś. Dawniej zamiast choinki na Podlasiu, zarówno w mieszkaniach katolików jak i prawosławnych, ustawiano snop nieomłóconego żyta. Stawiano go w świętym kącie pod obrazami, lub u prawosławnych pod ikonami. Prawosławni zwali go kolada lub did. Już jesienią gospodarz młócąc zborze cepem wybierał najbardziej dorodne źdźbła żyta na snop. Wiązał go w kilku miejscach na różnych wysokościach, równo układając kłosy. W wigilijny wieczór snopek wnoszony był do izby, kiedy zabłysła pierwsza gwiazdka. Snop stał w izbie u katolików do święta Trzech Króli, a u prawosławnych – do święta Jordanu. Katolicy słomą ze snopa symbolicznie okrywali drzewka aby nie zmarzły. Prawosławni ścinali kłosy, robili z nich kropidła i poświęconą świętą Jordanu wodą kropiono chałupy i obejścia. Po tej ceremonii kłosy wkładano do płóciennej torby i wyciskano ziarna, które następnie wrzucano do sąsieka ze zbożem.


Choinki, gdy weszły do domów wiejskich na Podlasiu po II wojnie światowej, były ubierane w dniu imienin Adama i Ewy, stąd też nie mogło na nich zabraknąć jabłek (dawniej hodowano na tę okazję ozdobny gatunek zwany rajskim jabłuszkiem czy łańcucha – symbolizującego węża – kusiciela). Choinkę strojono też orzechami, cukierkami oraz papierowymi cackami, wykonywanymi przez starszych domowników.

Cały dzień wigilijny wypełniały wróżby, obowiązywały różnego typu zakazy i nakazy. Przede wszystkim należało wcześnie wstać żeby nie mieć z tym kłopotu przez cały rok. Dla zachowania zdrowia należało się umyć w rzece lub strumieniu. Czynność ta spełniona w szafliku z wrzuconą monetą, miała spowodować żeby się pieniądze człowieka trzymały. Aby nie wymieść z domu szczęścia starano się niczego sąsiadowi nie pożyczać, wręcz należało ukraść co miało zapewnić szczęście. Od dzieci wymagano posłuszeństwa, przestrzegając przed karą, która przez cały rok byłaby im wymierzona. Z faktu, kto pierwszy (kobieta czy mężczyzna) odwiedzi dom w wigilijny poranek, wróżono czy krowa urodzi byczka czy jałówkę. Wiele wróżb dotyczy pogody. I tak jasny dzień a według innych wyiskrzone niebo prognozowało, że kury będą się dobrze niosły, niebo pochmurne zwiastowało obfitość mleka, natomiast szron – urodzaj.

środa, 3 lipca 2013

Wigilijne wróżby i przesądy



Wieczór wigilijny obfituje w rozmaite wróżby. Są one związane z pogodą, długością życia, zdrowiem, szczęściem, zamążpójściem lub staropanieństwem. Wszystkie czynności wykonywane w ciągu dnia mają symboliczne znaczenie. Poniżej przedstawiam najbardziej popularne wróżby wigilijne w Polsce.



Szczęście
Jeśli chcesz wiedzieć czy w nowym roku się zakochasz, zjedz w Wigilię jabłko i policz ile miało pestek. Gdy liczba pestek jest parzysta to oznacza, że tak, a jeśli pestek będzie więcej niż sześć, to twoje szczęście będzie podwójne.


Pieniądze
Podczas wieczerzy dobrze jest mieć przy sobie nawet niewielką sumę pieniędzy, wówczas nie będzie nam ich brakowało przez cały rok,
Łuska z karpia spożytego podczas wieczerzy wigilijnej, zachowana w portmonetce będzie przez cały rok przyciągać pieniądze.

Szczęście
Jeśli w Wigilię jako pierwszy gość przekroczy próg naszego domu mężczyzna, wtedy szczęście na pewno nas nie opuści, aż do następnej Wigilii. Jeśli pierwsza odwiedzi nas kobieta, wówczas zwiastuje to choroby i troski,
Przywłaszczenie sobie jakiegoś drobiazgu przynosi szczęście przez cały rok. Oczywiście rzecz trzeba właścicielowi w jakiś sposób niepostrzeżenie podrzucić. Nie należy natomiast niczego swojego pożyczać, bo wróży to straty.

Pomyślność i bogactwo
Dawniej, aby sprawdzić, czy nadchodzący rok przyniesie nam pomyślność i bogactwo, a przynajmniej ochroni przed głodem, słomę ze stołu wigilijnego rzucano na stragarz (belka pod stropem). To, ile ździebeł się zawiesiło, określało liczbę kop zboża jakie się zbierze w nadchodzącym roku. W tej sytuacji o wszystkim decydowała celność rzutu, więc sam zainteresowany miał na to znaczący wpływ. Współczesna architektura na ogół nie pozwala na stosowanie tej wróżby w opisany sposób. Jedynym wyjściem jest spędzenie Świąt Bożego Narodzenia u rodziny na wsi.

Zamążpójście
W wieczór wigilijny odbywają się również wróżby matrymonialne. Jedną z nich jest przepowiadanie, z którego kierunku będzie pochodził przyszły małżonek. Po kolacji panny wychodzą przed dom i wołają: “hop, hop, z której strony mój chłop?” - a następnie nasłuchują, skąd odezwie się echo, gdyż stamtąd miał nadejść przyszły mąż. Podobne znaczenie miał kierunek, z którego dochodziło szczekanie psa. Podobnie kijek wbity w stertę śmieci miał się przechylić w tę stronę, z której miał przyjść małżonek.

Pod obrus wigilijnego stołu, układamy siano, tak żeby było po trochę przy każdym talerzyku. Panna, która chce wywróżyć jak prędko wyjdzie za mąż, powinna wyciągnąć spod obrusa jedno źdźbło. Jeśli będzie ono jeszcze zielone – wróżba spełni się bardzo szybko, żółte – na zamążpójście trzeba jeszcze poczekać, natomiast szare – oznacza staropanieństwo
Jeśli panna trze mak na wigilijne i świąteczne potrawy i wypieki, to oznacza, że wyjdzie za mąż w nadchodzącym roku.

Uniknięcie zdrady
W trakcie dzielenia się opłatkiem małżonkowie muszą uważać, by nawet najmniejszy okruszek nie upadł na ziemię. Jeśli tak się stanie, to w nadchodzącym roku w ich związku może pojawić się osoba trzecia.

Zdrowie
Do przepowiadania długości życia służą źdźbła siana – kto wyciągnie najdłuższe źdźbło ten ma długie życie przed sobą.

Śmierć w rodzinie
Inną wróżba przepowiadająca długość życia jest na podstawie dymu ze zdmuchniętej świecy. Gdy dym snuje się po pomieszczeniu jest wróżbą pomyślną, jeżeli zaś wyraźnie płynie w stronę okien lub drzwi to oznacza śmierć w rodzinie.

Pogoda na następny rok
Od pasterki do 6 stycznia, czyli święta Trzech Króli, trwa okres zwany potocznie dwunastnicą. Przez dwanaście dni z rzędu można wróżyć, jaka czeka nas pogoda w nadchodzących dwunastu miesiącach. A więc: 25 grudnia przepowiada pogodę na styczeń, 26 na luty, 27 na marzec, 28 na kwiecień itd.

Pogoda
W rejonach górskich do przepowiadania pogody wykorzystywana jest cebula. Kroi się ją na 12 części, które oznaczają 12 miesięcy, a następnie posypuje się solą. Te kawałki, które szybko wilgotnieją i pleśnieją oznaczają miesiące deszczowe.

Urodzaj
Porzekadło ludowe mówi: “jak w wigilię jasno, to w stodołach ciasno”. Oznacza to, że jeżeli noc wigilijna jest gwiaździsta - to będzie urodzaj, kury będą znosiły dużo jaj, a w lesie znajdziemy dużo grzybów. Pochmurne niebo tego wieczoru zapowiada obfitość mleka.

sobota, 29 czerwca 2013

Warmia i Mazury

Życie ludności wiejskiej było uzależnione od rocznego cyklu przyrody. Czynności gospodarskie przeplatały się z dorocznymi obrzędami oraz świętami kościelnymi, z których najważniejsze – Boże Narodzenie i Wielkanoc - przypadały na zimowe przesilenie i wiosenne zrównanie dnia z nocą. Przenikanie wątków katolickich do światopoglądu ludowego spowodowało, że także  na ewangelickich Mazurach w życiu mieszkańców, w ich pracy na roli i świętowaniu, towarzyszyła im Matka Boska i święci katoliccy.

Tradycyjne Boże Narodzenie na wsiach tych terenów, a szczególnie katolickiej Warmii, obchodzone było bardzo uroczyście.

Już w okresie poprzedzającym - tzw. Adwencie na protestanckich Mazurach chodzono w zespołach obrzędowych przebranych w maski zwierzęce: kozy, „niedziedzia” itp., wieszano też specjalny wieniec adwentowy pleciony z choiny i bogato zdobiony kolorowymi wstążkami (często innymi w każdym tygodniu) i świeczkami.  Interesujący jest fakt, ze zwyczaj szykowania adwentowego wieńca przeniknął z Mazur na katolicką Warmię i znany tu był jeszcze w latach międzywojennych.

W dzień Wigilii chodził zespół obrzędowy sług ze Szelmem (dwie lub trzy biało ubrane postacie ze skonstruowanym z drzewa koniem). Pełnił on funkcję „Mikołaja” obdarowując dzieci, lecz ta jego rola wydaje się wyraźnie wtórna i późniejsza. Wskazuje na to zarówno występowanie jej tylko na Warmii, jak i łączenie z tym maszkary zwierzęcej - szlema. Warmiński zwyczaj przetrwał do dzisiaj. Na Mazurach, jak udało się ustalić na podstawie literatury i badań terenowych, do końca XIX i początku XX w. Występowała forma „Mikołaja” zbieżna z ogólnopolską.

Zwyczaj stawiania choinki wyczuwany jest przez większość starszego pokolenia jako forma nowa, stwierdzają, ze „jeglijka” pojawiła się dopiero około roku 1910. W wielu wsiach warmińskich żywa jest jeszcze pamięć stawiania zamiast choinki snopa zboża lub wieszania gałęzi sosnowych.

Dzień Wigilii nie był zaliczany właściwie do Godnich Świąt i zawierał niewiele elementów kościelnych. Do roku 1945 (przybycia osadników i przyjęcia ich obyczajów) nie przestrzegano postu i nie urządzano kolacji typowo wigilijnej, nie dzielono się opłatkiem. Kolacja była tylko bogatsza, nie musiała zawierać jednak określonych potraw. Natomiast obrzędowa potrawa z Mazowsza – groch - jedzona była powszechnie w pierwszy dzień świąt. Miała ona sprowadzić urodzaj.

Strojono jednak piękną choinkę, pod którą stawiano talerze pełne jabłek, pierników, orzechów, cukierków oraz układano drobne prezenty. Dość powszechny był zwyczaj stawiania snopów zboża w czterech kątach izby. Każdy snop zrobiony był z innego gatunku zboża. Miało to zapewnić urodzajny rok. Nastrój wigilii dopełniało śpiewanie pięknych polskich kolęd.

W pierwszy dzień Bożego Narodzenia „nieobyczajnie” było odwiedzać krewnych i znajomych. Czas spędzano w gronie rodziny, zjadano świąteczne przysmaki i śpiewano kolędy. Niekiedy czytano „Kalendarz Mariański”, który zwykle otrzymywano przed Godami. W drugie święto odwiedzano się natomiast wzajemnie, częstowano, a rozmowom i radości nie było końca.

Punktem kulminacyjnym była obchodzona w pierwszy dzień świąt tak zwana Jutrznia na Gody,  widowisko oparte na dawnym teatrze kościelnym. Brała w nich udział cała wieś, co ze względu na polskie teksty pieśni miało specjalne znaczenie. W latach trzydziestych XX wieku administracja niemiecka wydała zakaz urządzania Jutrzni i powoli zwyczaj ten zaczął ginąć.

Bardzo wiele magicznych zakazów i nakazów oraz wróżb łączy się z okresem między Bożym Narodzeniem a Trzema Królami. Tych dwanaście dni nosi nawet na Warmii specjalną nazwę dwunastek, a na Mazurach świeczek bądź świętych wieczorów. Według starych wierzeń w dni te chodziły czarownice i złe duchy. Zapobiegano ich czarom kładąc siekierę na progu pomieszczeń gospodarskich.
W tym okresie nie wolno było prząść – bo by się diabeł wkręcił, rąbać drzewa- bo w zasięgu odgłosów rąbania będą puste kłosy.

Z dwunastkami wiążą się też bardzo stare przepowiednie pogody - według pogody kolejnych dni dwunastek wróżono na kolejne miesiące nadchodzącego roku. Jeszcze po II wojnie światowej można było spotkać starych ludzi prowadzących skrzętnie zapisy tych przepowiedni. Podobno miały się bardzo często sprawdzać. Zasięg tych wróżb, tak jak i zakazów magicznych był ogólnopolski.

Również z tym okresem, ściśle, z Nowym Rokiem, wiąże się jeden z bardzo starych zwyczajów - chodzenie obrzędowych zespołów maszkar zwierzęcych. Jeszcze pogańskie formy magicznych obrzędów agrarnych, mających sprowadzać pomyślność zbiorów i hodowlom w nadchodzącym roku, splotły się tu z odmianą teatru kościelnego - kolędnikami.

Po świętach Bożego Narodzenia wędrowali na Mazurach kolędnicy, odwiedzając poszczególne domostwa. Zespół taki  składał się z wielu osób przebranych za zwierzęta. Były to koza, bocian i niedźwiedź. Poza tym- baba zbierająca datki, grajek, kominiarz, a czasami dodatkowo „żyd” lub „cygan”. Zespół nosił nazwę „rogale”, a składał sie ze starszej młodzieży, która w ten sposób zbierała żywność lub pieniądze na wspólną zabawę z tańcami dla całej wsi. Nazwa „rogale” pochodziła od pierników, wypiekanych na święta ze słodkiego ciasta, którymi najczęściej obdarowywano kolędników.

niedziela, 9 czerwca 2013

Zdrowy świąteczny burak

Bez buraka nie byłoby prawdziwej polskiej Wigilii, bo czy można sobie wyobrazić ten wieczór bez barszczu, surówki z buraków i ćwikły?

Wszystko zaczęło się niemal 4 tysiące lat temu. Wtedy ludzie poznali smak roślin korzeniowych i zaczęli je powszechnie używać w kuchni. Najczęściej w formie zupy. Taka też była pierwsza staropolska potrawa. Ważne żeby zapamiętać, że warzywa korzeniowe wkłada się do zimnej wody i gotuje tylko do momentu aż staną się miękkie.

Buraki zawierają sporo makro- i mikroelementów, głównie wapnia, potasu, magnezu, żelaza i kobaltu. Przyczyniają się do tworzenia czerwonych ciałek krwi. Swój kolor buraki zawdzięczają antocyjanom, którym przypisuje się działanie antyrakowe. Zarówno surowe buraki, jak i gotowane są dobrym źródłem kwasu foliowego. Są zasadotwórcze, dlatego powinno podawać się je z potrawami kwasotwórczymi np. mięsem. Wartościowe są także liście buraka. Zawierają beta-karoten i kwas foliowy.

Buraka zaleca się osobom anemicznym, zagrożonym osteoporozą oraz kobietom planującym ciążę.

Warto spróbować syropu z buraka, znakomitego środka na przeziębienia. W obranym surowym buraku należy wydrążyć tak duży otwór, by zmieściło się w nim kilka łyżeczek cukru. Burak należy wstawić do nagrzanego piekarnika i wyjąć, gdy cukier całkowicie się rozpuści i utworzy się syrop. Lecznicze właściwości wykazuje także buraczany sok. Wzmacniający napój z buraka jest smaczniejszy, jeśli doda się do niego sok z marchwi. Buraki pomagają też przy zaparciach.

piątek, 31 maja 2013

Christmas in Portugal / Święta w Portugalii

Portugalia dla wielu Polaków wydaje się być nieco egzotycznym krajem. Jednak pozory mylą i Portugalczycy mają wiele wspólnego z Polakami. Przyjrzyjmy się jak wygląda Boże Narodzenie w Portugalii.
Boże Narodzenie to najważniejsze święto w Portugalii. Wigilia, czyli Véspera do Natal to magiczny dzień dla Portugalczyków, ponieważ wtedy spotykają się ze swoimi bliskimi, a przed północą wybierają się do kościoła. O północy odbywa się uroczysta msza Missa do Galo, co w polskim tłumaczeniu oznacza Msza Koguta. Z nazwą mszy związana jest pewna legenda, która mówi o tym, że kogut zapiał tylko raz o północy. Miało to miejsce w noc narodzin Jezusa. Po mszy świętej wszyscy udają się do domu, aby spożyć tradycyjny posiłek zwany consoada...

Święta w Portugalii od kuchni


Portugalczycy nie wyobrażają sobie wigilijnego stołu bez dorsza, który jest przyrządzany według specjalnego przepisu bacalhau de consoada. Dodatkowo na stole pojawia się gotowana kapusta, krokiety z ryb i liczne ciasta. Najpopularniejsze z nich to:
Rabanadas, czyli grzanki moczone w słodkim mleku i obsmażone, Pasteis de doce de grăo, czyli ciasteczka z marmolady z grochu oraz Broas de mel, czyli piernik.

Boże Narodzenie w Portugalii - parę słów o choince


Portugalczycy, podobnie jak Polacy, nie wyobrażają sobie Bożego Narodzenia bez choinki. Na północy kraju jest tradycja przystrajania choinki zwanej Arvore do Natal. W tych regionach Portugalii, gdzie trudno o świąteczne drzewko robi się Avore z masy papierowej.
Pod choinką często można znaleźć szopkę. We wsi Reguengo do Fetal każdego roku powstaje szopka na placu przed kościołem. Charakterystyczne są szopki w Algarve. Są one bardzo proste. Wyposażone są jedynie w schodki, na szczycie których stoi figurka Dzieciątka Jezus.

Wigilijne zwyczaje


W Portugalii, podobnie jak w Polsce, pozostawia się puste nakrycie przy stole. W ten sposób zaprasza się zmarłych do wspólnej Wigilijnej Wieczerzy. Podobnym zwyczajem jest wrzucanie do kominka okruszków wigilijnych potraw. Dawniej były to nasiona. Portugalczycy wierzą, że w innym świecie przemienią się one w pożywienie, które zostanie zesłane na Ziemię w razie głodu.

Magia Bożego Narodzenia


Portugalczycy obchodzą uroczyście nie tylko Wigilię, ale również dzień Bożego Narodzenia. Tego dnia cała rodzina zbiera się zazwyczaj u seniora rodu na tradycyjnym obiedzie. Podstawowym daniem jest nadziewany indyk.
W tym dniu dzieci otrzymują upragnione prezenty gwiazdkowe. Przynosi je święty Mikołaj (Papai Noel) lub w bardziej tradycyjnych domach Dzieciątko Jezus.

To nie koniec świętowania!


Portugalczycy obchodzą okres bożonarodzeniowy w gronie najbliższych. Hucznie świętują także Sylwestra i Nowy Rok. To kolejny pretekst do wspólnego rodzinnego spotkania. W tym dniu ważna jest dekoracja pokoju, w którym przebywają goście. Dekoruje się go preenchido. Jest to coś na kształt metalowego kwiatu czy rozgwiazdy ozdobionego świeczkami. Menu składa się z wina, winogron, licznych przekąsek na zimno oraz ciast.
Okres Bożonarodzeniowy kończy się 6 stycznia, czyli w Święto Trzech Króli. W przeddzień tego święta wzdłuż parapetów okien i drzwi, dzieci ustawiają swoje buty i wypełniają je marchwią i sianem. Chcą w ten sposób zwabić nocą konie Trzech Mędrców i sprawić, aby rano buty były wypełnione podarkami i poczęstunkiem składającym się zazwyczaj z kandyzowanych owoców i słodkich bułek.

Przyciski Listonic

- See more at: http://darmowedodatkinablogi.blogspot.com/2013/09/bujajaca-sie-latarenka.html#sthash.RbAo3ms7.dpuf