Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciekawostka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciekawostka. Pokaż wszystkie posty

środa, 21 sierpnia 2013

Wesołych Świąt inaczej

   





Afryka - Een Plesierige Kerfees
     Arabski - Milad Majid
     Chiny - (kantoński) Gun Tso Sun an'Gung Haw Sun
     Corsian - Pace e salute
     Etiopia - Melkin Yelidet Beaal
     Finlandia - Hyvää Joulua
     Francja- Joyeux Noel
     Niemiecki - Fröhliche Weihnachten
     Grecja - Kala Christouyenna
     Hawaii - Mele Kalikimaka
     Indie - Baradin ki Shubh kamnaaye
     Włochy - Buone Feste natalizie
     Korea - Sung Tan Chuk Ha
     Navajo - Merry Keshmish
     Filipiny - Maligayang Pasko
     Portugalia - Boas Festas
     Rosja - Pozdrevlyayu s prazdnikom Rozhdestva jest novim Godom
     Hiszpański - Feliz Navidad
     Szwecja - God Jul
     Walia - Nadolig Llawen

czwartek, 25 lipca 2013

Zdrowe ryby

Ryby jako pokarm służą człowiekowi od ponad 600 tys. lat, a rybołówstwo obok zbieractwa - jeszcze przed łowiectwem i uprawą roli - było u naszych przodków pierwszą formą zdobywania pożywienia. Świadczą o tym liczne ryciny ryb pozostawione przez człowieka w jaskiniach wielu kontynentów. W Europie do najstarszych śladów należą ryby z grot norweskich fiordów, wyryte tam przed ponad 7000 lat.

Przez wiele setek lat ryby utożsamiane były z różnymi bogami i bożkami, przypisując im wielką siłę, a u Inków nadprzyrodzoną moc. Sumerowie oddawali cześć rybom i składali je jako dary bóstwu wód, w Egipcie zaś niektóre ryby uważano wręcz za święte, wymagające mumifikowania. Od dalekich Chin aż po Europę ryby były też symbolem płodności i odnowy życia. Ryby należą także do najstarszych symboli chrześcijaństwa, jako mitycznie czyste jadło, w odróżnieniu od "nieczystego" mięsa zwierząt ciepłokrwistych. Ryba została też symbolem pierwszych chrześcijan, a czterech apostołów - w tym Szymon i Piotr - było zawodowymi rybakami. Nic dziwnego, że św. Piotr został światowym patronem rybaków. Znana jest powszechnie biblijna opowieść o cudownym połowie ryb na jez. Genezaret (obecnie Tiberias)!

Z tego też względu powstanie greckiej nazwy ryb Ichtys przypisywany jest początkowym wyrazom biblijnym:
Iezus (Jezus) - Critos (Chrystus) - Theu (syn) - Hios (boży) - Soter (Zbawiciel).

Do dziś też w wielu krajach przetrwał rytuał odmawiania modlitwy przed połowem ryb (Chiny, Polinezja) czy odłowem stawów karpiowych* (Czechy*, Morawy), licząc na obfitość ryb. U dawnych Słowian ryby były także chodliwym i cenionym obiektem chowu i handlu, jak miód czy futra, a dania rybne w Polsce zajmowały na stołach możniejszych poczesne miejsce. Stare kroniki często wymieniają spożywane dania z łososia, jesiotra, karpia, suma, karasia, węgorza, szczupaka, węgorza czy okonia.

Ryby na stoły polskich możnowładców dostarczane były nie tylko z rzek czy morza, ale z czasem ze sztucznych stawów.

Pierwsze wzmianki o stawach rybnych w Polsce pochodzą dopiero z XII-XIII wieku, choć wiadomo było, że w Japonii i Chinach masowo hodowane były już ponad 5000 lat p.n.e, w myśl starej maksymy chińskiej:

Jeśli dasz komuś rybę - będzie miał jedzenie na jeden dzień,
Jeżeli kogoś nauczysz hodować ryby - będzie miał jedzenie na całe życie!

Także w starożytnym Rzymie do "dobrego tonu towarzyskiego" każdego patrycjusza należało posiadanie kilku sadzawek (piscin), połączonych z reguły z morzem czy zatoką, do których wchodziły ryby.

W późniejszym okresie prymitywnym chowem ryb w przegrodzonych potokach i stawkach-sadzawkach klasztornych zajmowali się mnisi, dostarczając wiernym postne ryby. Wielkie zainteresowanie chowem ryb w średniowieczu pozostawało w ścisłym związku ze wzrostem zapotrzebowania na ryby - jako dania postnego - a dni postnych było wówczas do 50% w roku! Poza długimi postami (Wielki Post) do stałych dni postnych zaliczano także poniedziałki, środy i piątki. Nic dziwnego, że wobec konieczności przestrzegania postów, ryby a zwłaszcza karpie stały się podstawowym daniem wigilijnym większości Słowian z Polakami na czele. W XV - XVI stuleciu upowszechniany został w Polsce racjonalny stawowy chów ryb, przez co nastąpił olbrzymi rozwój gospodarki stawowej, zwłaszcza na Śląsku i zachodniej Małopolsce. Tam też gospodarka rybna osiągnęła - obok czeskiego - najwyższy w Europie poziom i opłacalny rozmiar produkcji.

W stawach obok karpia hodowano także liny, sumy, miętusy, węgorze, karasie i piskorze i inne, bardziej pospolite gatunki leszcze, płocie, okonie, kiełbie, jazgarze, dzięki którym wzrastały drapieżniki ze szczupakiem i sandaczem na czele.

Z tego też okresu prawdopodobnie pochodzi staropolska maksyma zawodowo-życiowa, że:
Kto ma   stawek   i kawał roli - nie brak mu chleba i soli!

W dawnej Polsce rodzinna wieczerza była najważniejszym momentem wigilijnego dnia. W chłopskich i ubogich domach już od XVII wieku stawiano zwykle na stołach 5 -7 postnych potraw, za to w domach magnackich była ona prawdziwą ucztą, składającą się z 12 dań, w tym też liczne dania rybne z karpiami na czele.

Na Śląsku i większości kraju przed Wigilią dość powszechnie spożywany jest postny śledź w marynacie lub oliwie. Koronne danie wigilijne na Śląsku Cieszyńskim (i sąsiednich Morawach) to karp smażony lub panierowany w bułce i jajku, podawany z sałatką jarzynową lub ziemniaczaną oraz kompotem. Tradycyjne zupy to, obok barszczyku z uszkami, pikantna zupa rybna, gotowana z głów i podrobów rybnych (wpływy słowackie i węgierskie). W bogatszych śląskich rodzinach była też ryba w galarecie lub w zalewie owocowej. U górali beskidzkich dawniej po opłatku wigilijnym spożywano polewkę z domowego drobiu, która u biedniejszych zastępowała tradycyjnego i drogiego karpia.

Z kolei w dawnej Warmii i częściowo na Mazurach nie znano kolacji wigilijnej, spożywając kilka prostych dań bez ryb (pomimo obfitości ich w jeziorach). Dopiero po 1945 r., pod wpływem ludności napływowej, zaczęto przejmować zwyczaj wieczerzy wigilijnej z daniami rybnymi i łamania się opłatkiem.

Obecnie, choć panuje regionalne zróżnicowanie upodobań kulinarnych, generalnie kolacja wigilijna w Polsce jest bezmięsna, co stwarza możność spożywania, obok tradycyjnych barszczy, klusek, kapusty z grzybami, kompotów, ciast i win znacznej różnorodności ryb. W Wigilię niepodzielnie prym wiedzie k a r p - król, choć coraz częściej na stołach znaleźć można pstrągi, łososie, szczupaki, a od niedawna nawet jesiotry i sumy, rzadziej ryby morskie (poza śledziami).

Ryby na świecie przyrządzane są na setki tysięcy - sposobów, których nie sposób spisać. Przodują w tym zwłaszcza Chińczycy i Japończycy, pamiętający dobrze o walorach smakowych i dietetycznych ryb, co wychodzi im tylko na zdrowie.

Zmieniając nasze niezdrowe nawyki kulinarne i po zastąpieniu ich rybami, pamiętajmy w święta jednak o starej, życiowej maksymie łacińskiej:
"Maladictus pescis in t e r t i a aqua"
- przeklęta niech będzie ryba w   t r z e c i e j wodzie !

Co oznacza, że: w I wodzie - ryba żyje, w II wodzie - gotuje się, a przeklęta jest III woda - do    z a p i j a n i a!

sobota, 29 czerwca 2013

Warmia i Mazury

Życie ludności wiejskiej było uzależnione od rocznego cyklu przyrody. Czynności gospodarskie przeplatały się z dorocznymi obrzędami oraz świętami kościelnymi, z których najważniejsze – Boże Narodzenie i Wielkanoc - przypadały na zimowe przesilenie i wiosenne zrównanie dnia z nocą. Przenikanie wątków katolickich do światopoglądu ludowego spowodowało, że także  na ewangelickich Mazurach w życiu mieszkańców, w ich pracy na roli i świętowaniu, towarzyszyła im Matka Boska i święci katoliccy.

Tradycyjne Boże Narodzenie na wsiach tych terenów, a szczególnie katolickiej Warmii, obchodzone było bardzo uroczyście.

Już w okresie poprzedzającym - tzw. Adwencie na protestanckich Mazurach chodzono w zespołach obrzędowych przebranych w maski zwierzęce: kozy, „niedziedzia” itp., wieszano też specjalny wieniec adwentowy pleciony z choiny i bogato zdobiony kolorowymi wstążkami (często innymi w każdym tygodniu) i świeczkami.  Interesujący jest fakt, ze zwyczaj szykowania adwentowego wieńca przeniknął z Mazur na katolicką Warmię i znany tu był jeszcze w latach międzywojennych.

W dzień Wigilii chodził zespół obrzędowy sług ze Szelmem (dwie lub trzy biało ubrane postacie ze skonstruowanym z drzewa koniem). Pełnił on funkcję „Mikołaja” obdarowując dzieci, lecz ta jego rola wydaje się wyraźnie wtórna i późniejsza. Wskazuje na to zarówno występowanie jej tylko na Warmii, jak i łączenie z tym maszkary zwierzęcej - szlema. Warmiński zwyczaj przetrwał do dzisiaj. Na Mazurach, jak udało się ustalić na podstawie literatury i badań terenowych, do końca XIX i początku XX w. Występowała forma „Mikołaja” zbieżna z ogólnopolską.

Zwyczaj stawiania choinki wyczuwany jest przez większość starszego pokolenia jako forma nowa, stwierdzają, ze „jeglijka” pojawiła się dopiero około roku 1910. W wielu wsiach warmińskich żywa jest jeszcze pamięć stawiania zamiast choinki snopa zboża lub wieszania gałęzi sosnowych.

Dzień Wigilii nie był zaliczany właściwie do Godnich Świąt i zawierał niewiele elementów kościelnych. Do roku 1945 (przybycia osadników i przyjęcia ich obyczajów) nie przestrzegano postu i nie urządzano kolacji typowo wigilijnej, nie dzielono się opłatkiem. Kolacja była tylko bogatsza, nie musiała zawierać jednak określonych potraw. Natomiast obrzędowa potrawa z Mazowsza – groch - jedzona była powszechnie w pierwszy dzień świąt. Miała ona sprowadzić urodzaj.

Strojono jednak piękną choinkę, pod którą stawiano talerze pełne jabłek, pierników, orzechów, cukierków oraz układano drobne prezenty. Dość powszechny był zwyczaj stawiania snopów zboża w czterech kątach izby. Każdy snop zrobiony był z innego gatunku zboża. Miało to zapewnić urodzajny rok. Nastrój wigilii dopełniało śpiewanie pięknych polskich kolęd.

W pierwszy dzień Bożego Narodzenia „nieobyczajnie” było odwiedzać krewnych i znajomych. Czas spędzano w gronie rodziny, zjadano świąteczne przysmaki i śpiewano kolędy. Niekiedy czytano „Kalendarz Mariański”, który zwykle otrzymywano przed Godami. W drugie święto odwiedzano się natomiast wzajemnie, częstowano, a rozmowom i radości nie było końca.

Punktem kulminacyjnym była obchodzona w pierwszy dzień świąt tak zwana Jutrznia na Gody,  widowisko oparte na dawnym teatrze kościelnym. Brała w nich udział cała wieś, co ze względu na polskie teksty pieśni miało specjalne znaczenie. W latach trzydziestych XX wieku administracja niemiecka wydała zakaz urządzania Jutrzni i powoli zwyczaj ten zaczął ginąć.

Bardzo wiele magicznych zakazów i nakazów oraz wróżb łączy się z okresem między Bożym Narodzeniem a Trzema Królami. Tych dwanaście dni nosi nawet na Warmii specjalną nazwę dwunastek, a na Mazurach świeczek bądź świętych wieczorów. Według starych wierzeń w dni te chodziły czarownice i złe duchy. Zapobiegano ich czarom kładąc siekierę na progu pomieszczeń gospodarskich.
W tym okresie nie wolno było prząść – bo by się diabeł wkręcił, rąbać drzewa- bo w zasięgu odgłosów rąbania będą puste kłosy.

Z dwunastkami wiążą się też bardzo stare przepowiednie pogody - według pogody kolejnych dni dwunastek wróżono na kolejne miesiące nadchodzącego roku. Jeszcze po II wojnie światowej można było spotkać starych ludzi prowadzących skrzętnie zapisy tych przepowiedni. Podobno miały się bardzo często sprawdzać. Zasięg tych wróżb, tak jak i zakazów magicznych był ogólnopolski.

Również z tym okresem, ściśle, z Nowym Rokiem, wiąże się jeden z bardzo starych zwyczajów - chodzenie obrzędowych zespołów maszkar zwierzęcych. Jeszcze pogańskie formy magicznych obrzędów agrarnych, mających sprowadzać pomyślność zbiorów i hodowlom w nadchodzącym roku, splotły się tu z odmianą teatru kościelnego - kolędnikami.

Po świętach Bożego Narodzenia wędrowali na Mazurach kolędnicy, odwiedzając poszczególne domostwa. Zespół taki  składał się z wielu osób przebranych za zwierzęta. Były to koza, bocian i niedźwiedź. Poza tym- baba zbierająca datki, grajek, kominiarz, a czasami dodatkowo „żyd” lub „cygan”. Zespół nosił nazwę „rogale”, a składał sie ze starszej młodzieży, która w ten sposób zbierała żywność lub pieniądze na wspólną zabawę z tańcami dla całej wsi. Nazwa „rogale” pochodziła od pierników, wypiekanych na święta ze słodkiego ciasta, którymi najczęściej obdarowywano kolędników.

niedziela, 9 czerwca 2013

Zdrowy świąteczny burak

Bez buraka nie byłoby prawdziwej polskiej Wigilii, bo czy można sobie wyobrazić ten wieczór bez barszczu, surówki z buraków i ćwikły?

Wszystko zaczęło się niemal 4 tysiące lat temu. Wtedy ludzie poznali smak roślin korzeniowych i zaczęli je powszechnie używać w kuchni. Najczęściej w formie zupy. Taka też była pierwsza staropolska potrawa. Ważne żeby zapamiętać, że warzywa korzeniowe wkłada się do zimnej wody i gotuje tylko do momentu aż staną się miękkie.

Buraki zawierają sporo makro- i mikroelementów, głównie wapnia, potasu, magnezu, żelaza i kobaltu. Przyczyniają się do tworzenia czerwonych ciałek krwi. Swój kolor buraki zawdzięczają antocyjanom, którym przypisuje się działanie antyrakowe. Zarówno surowe buraki, jak i gotowane są dobrym źródłem kwasu foliowego. Są zasadotwórcze, dlatego powinno podawać się je z potrawami kwasotwórczymi np. mięsem. Wartościowe są także liście buraka. Zawierają beta-karoten i kwas foliowy.

Buraka zaleca się osobom anemicznym, zagrożonym osteoporozą oraz kobietom planującym ciążę.

Warto spróbować syropu z buraka, znakomitego środka na przeziębienia. W obranym surowym buraku należy wydrążyć tak duży otwór, by zmieściło się w nim kilka łyżeczek cukru. Burak należy wstawić do nagrzanego piekarnika i wyjąć, gdy cukier całkowicie się rozpuści i utworzy się syrop. Lecznicze właściwości wykazuje także buraczany sok. Wzmacniający napój z buraka jest smaczniejszy, jeśli doda się do niego sok z marchwi. Buraki pomagają też przy zaparciach.

Przyciski Listonic

- See more at: http://darmowedodatkinablogi.blogspot.com/2013/09/bujajaca-sie-latarenka.html#sthash.RbAo3ms7.dpuf