Pokazywanie postów oznaczonych etykietą święto lata. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą święto lata. Pokaż wszystkie posty

sobota, 21 czerwca 2014

Przesilenie letnie - Vestalia - Święto Lata - Wianki - Noc Kupały - Noc Świętojańska - Sobótka - Czerwcowe magiczne dni


Kiedy wypada Pierwszy Dzień Lata - najdłuższy dzień roku w 2014 roku? (Przesilenie, solstycjum, stanowisko letnie Słońca.)

W 2014 roku Pierwszy Dzień Lata - najdłuższy dzień roku wypada 21 czerwca o godzinie 12.51.


Lato astronomiczne

rozpoczyna się w momencie przesilenia letniego — na półkuli północnej dzień ten wypada między 21 a 22 czerwca, a w latach przestępnych o jeden dzień wcześniej, czyli między 20 a 21 czerwca. Koniec lata następuje w momencie równonocy jesiennej, czyli między 22 a 23 września (również na półkuli północnej). Pierwszy dzień lata jest jednocześnie najdłuższym dniem w roku, a następująca po nim noc — najkrótszą. Noc Świętojańska, która czasem bywa mylona z najkrótszą nocą, przypada zawsze w wigilię św. Jana, a więc z 23 na 24 czerwca.

Wraz z początkiem lata każdy kolejny dzień jest nieco krótszy, a kolejne noce dłuższe, co trwa aż do przesilenia zimowego (21 lub 22 grudnia).

Jest to moment maksymalnego wychylenia osi obrotu Ziemi w kierunku Słońca, gdy biegun północny jest bliżej Słońca niż południowy. Dzień przesilenia jest najdłuższym dniem w roku, w którym cień padający w południe jest najkrótszy w roku (dotyczy tylko obszarów półkuli północnej na północ od zwrotnika Raka).
Noc jest wówczas najkrótsza.

W momencie przesilenia letniego cała północna strefa podbiegunowa jest oświetlona Słońcem (dzień polarny), w południowym – panuje noc polarna. W obszarze między kołem podbiegunowym półkuli północnej a równikiem jest to najdłuższy dzień w roku (dłuższy im większa szerokość geograficzna), na półkuli południowej jest to najkrótszy dzień roku, a w jej kręgu polarnym trwa noc polarna.

I tak na przykład na krańcu Polski najdalej wysuniętym na południe (szczyt Opołonek) dzień trwa 16h 12min, natomiast na brzegu morskim w Jastrzębiej Górze – najdalej wysuniętym na północ krańcu Polski, dzień ten trwa o ponad godzinę dłużej (17h 20 min).

Lata astronomicznego nie należy mylić z latem kalendarzowym, którego początek przypada zawsze 22 czerwca i jest niezależny od położenia Słońca względem Ziemi.

Sobótka,

inaczej

Noc Kupały

jest zawsze z 21 na 22 czerwca. To czas przesilenia letniego, najkrótsza noc w roku i początek lata.
To święto ognia, wody, urodzaju, płodności, radości, miłości,Słońca i Księżyca, świętowane od czasów pogańskich.
U Słowian nazywało się to święto Sobótką u Celtów Litha lub Beltane. W tamtych czasach uważano to święto za najważniejsze w roku, bo było symbolicznym zwycięstwem dnia nad nocą, dobra nad złem.
Noc Świętojańska jest z 23 na 24 czerwca. To święto wprowadził Kościół Katolicki. Nie mogąc wykorzenić pogańskiego święta Sobótki zasymilował go z obrzędami katolickimi.
Noc Świętojańska jest wigilią urodzin proroka Jana Chrzciciela.
Jakby nie nazwać tego święta, czy germańskim Mittsommerfest, czy anglosaskim Midsummer, czy włoskim Sobatina, ważne było dla wszystkich ludów na terenach ówczesnej Europy.
Jest tak do dziś.
W najkrótszą noc w roku pali się ogniska a w nich spala oczyszczające zioła aby odpędzić złe energie i choroby, robi rytuały oczyszczające oraz rytuały przywołujące zdrowie, miłość i dostatek. W tym czasie zbiera się też zioła bo mają największą moc.
Najważniejsze rytuały powinno się robić w noc sobótkową, bo jednak w tym czasie jest największa energia.
Noc Świętojańska, obchodzona z 23 na 24 czerwca, zwana wcześniej Nocą Kupały, to święto nie tylko sięgające głęboko w obyczaje słowiańskie, ale zawierające też pierwiastki celtyckie, germańskie i indoeuropejskie.
Obchodzone w okresie letniego przesilenia, było świętem jedności, połączenia ognia i wody, słońca i księżyca, mężczyzny i kobiety, urodzaju i płodności, miłości i radości, pełnym magii i wróżb.
Niewykluczone, że jej nazwa pochodzi z języka Wenetów, starożytnego ludu wchłoniętego przez sąsiadujących z nim Słowian.
Etnolodzy pochodzenie nazwy Nocy Kupały najczęściej wywodzą z indoeuropejskiego słowa "kup" lub "kump".
"Kup" - "żarzyć, jarzyć się, kojarzy się z ogniem i jego bóstwami. "Kump" oznaczało zbiorowość, grupę, szczep lub plemię, wspólnotę, gromadę, a nazwa święta najprawdopodobniej określałaby wspólnotę w poddaniu się obrzędom.
Według innej teorii przypisuje się ją imieniu bogów miłości, rzymskiemu Kupidynowi i słowiańskiemu bóstwu Kupale.
Wśród znawców kultury słowiańskiej nie ma zgodności co do płci bóstwa.
Jedni dowodzą jego męskości, uznając go za boga solarnego, podobnego bogowi słońca i ognia, Belowi i stawiając w szeregu ze Swarożycem i Dadźbogiem.
Odpowiednikiem Bela w wierzeniach słowiańskich był Swaróg, Kupała mógłby więc być jego alter ego.
Dwaj synowie Swaroga mogli reprezentować przeciwstawne żywioły, Swarożyc odpowiadał za ogień, Dadźbog choć według najczęstszych teorii był bóstwem ognia, według innych zawiadował wodą.
O ile uznać Swarożyca za odpowiednik Potrimpa - nie byłby bóstwem ognia, tylko wody - źródeł i innych cieków.
O ile z kolei Dadźboga uznać za odpowiednik celtyckiego Dadga - to Dadźbog byłby bóstwem wodnych źródeł, chmur i mgieł.
Kupała mógłby więc być trzecim synem Swaroga, lub (zakładając troistość bóstwa) samym Swarogiem.
Inni twierdzą, że Kupała była boginią miłości, płodności i urodzaju oraz patronką "mądrych niewiast", niewykluczne, że utożsamianą z Ładą, zachodniosłowiańską boginią płodności i wegetacji.
Obie tezy wydają się prawdopodobne, uwzględniając przenikanie się kultur i wierzeń, podobieństwa i zbieżność obrzędów towarzyszących celtyckiemu Bealtaine, Nocy Walpurgii według celtyckiego kalendarza rozpoczynającej lato.
Mimo różnic w czasie obchodzenia tych świąt, (Bealtaine obchodzono na przełomie kwietnia i maja), rozpoczynały one okres lata, które ze względu na różną szerokość geograficzną przychodziło do jednych ludów wcześniej do innych później, ale wszędzie wiązało się z kultem słońca niosąc ożywczą jego moc i obietnicę plonów.
Słowianie nie mieli astronomicznego kalendarza i kierowali się kalendarzem rolniczym opartym na cyklu przyrody, a później księżycowym.
Noc Kupały była więc świętem ruchomym.
Wraz z postępującą chrystianizacją, wprowadzeniem kalendarza juliańskiego i zwalczaniem przez Kościół pogańskich wierzeń i rytuałów, przysposabianiem świąt i tworzeniem nowych, niektóre z obrzędów przyklejano do nowych. Elementy kupalnych obrzędów znaleźć można w Świętach Wielkanocnych, Zielonych Świątkach i Nocy Świętojańskiej.

Noc Kupały była jednym z najradośniejszych słowiańskich świąt, a ludzie niechętnie rezygnują z radości.

Zwyczaj kultywowany był mimo chrystianizacji Europy.
Kościół po zaciekłej, lecz bezskutecznej walce adaptował święto, początkowo próbując powiązać je z Zielonymi Świątkami, później nadając mu nowego patrona, nazwę i nowe znaczenie rytuałom.
Kupałę w X wieku zastąpiono świętym chrześcijańskim, obierając za patrona św. Jana Chrzciciela.
Dniem św.Jana wybrano 24 czerwca, jako zbieżny z obchodami Kupalnej Nocy i przypuszczalny dzień jego śmierci.
Rytuał chrztu poprzez kąpiel w wodzie Jordanu, któremu poddał się Jezus i osoba Jana nawołującego niewiernych do opamiętania i nawrócenia przystawały do dyrektyw Kościoła nakazujących zaprzestanie pogańskich praktyk.
Na Białorusi Jan Chrzciciel zwie się Janem Kupałą, a w pewnym okresie na Rusi i Litwie obrzęd Kupały (Kupalnica) obchodzony był dwukrotnie, 25 maja i 25 czerwca.

Tak więc nakazem Kościoła bujna Noc Kupały kojarzona z czarami i sabatem zmieniła się w powściągliwą Noc Świętojańską.
Mimo chrześcijańskiej otoczki i upływu wieków, w ludzkiej pamięci przetrwała jednak jako magiczna Noc Kupały.

Określano ją także Sobótką.

Możliwe, że od ognisk rozpalanych pierwotnie w sobotę poprzedzającą Zielone Świątki.
W nazwie można doszukać się pejoratywnego wydźwięku słowa sabat, odnoszącego się nie tyle do soboty, w judaizmie i chrześcijaństwie ostatniego (siódmego) dnia tygodnia kończącego akt stworzenia, ile odwołania do sabatu czarownic.
Bardziej prawdopodobnym jednak wydaje się pochodzenie nazwy od świętej góry Słowian, Ślęży, gdzie podobno istniała świątynia Kupały i która do dziś nosi ślady świętojańskich obrzędów.
Ślężę przez wieki nazywano Sobótką, nawet przynależąc administracyjnie do Niemiec nosiła nazwę Zobtenberg (Góra Sobótka).
A może to święta góra przejęła nazwę?
Nazwę Sobótka nosi też miejscowość leżąca u jej podnóża.

Bez względu jednak na nazwę, czy jako Noc Kupały, Sobótka czy Noc Świętojańska, bez wątpienia zawiera się w niej pamięć minionych wieków i jak każdy obyczaj i obrządek korzeniami sięga mroków przeszłości i prapoczątków naszej kultury.
 W całej Europie, mimo różnic strefowych, etnicznych, kulturowych, religijnych i językowych, bardzo podobnie świętowano noc przesilenia letniego.

    Czesi przepasywali się bylicą i skakali przez ogień by obronić się przed duchami, wiedźmami, chorobą i wszelkim złem. Wierzyli, że dym ze świętych ognisk poprawia wzrok, rozsypany na dachach popiół chroni zabudowania przed pożarem, a zasuszony wianek z bylicy jest niezawodnym lekiem dla bydła.

    Duńczycy i Norwegowie ogniska palili na rozstajach dróg uznawanych za miejsce spotkań wiedźm z diabłami, by ogniem zagrodzić im drogi do ludzi.

    Grecy skacząc przez ogniska wierzyli, że w ogniu pozostawiają swoje grzechy. Jako pierwsze skakały dziewczęta, później młodzieńcy, a przy skoku należało zawołać: "Pozostawiam za sobą moje grzechy". Na Lesbos przy skoku używano kamienia ułożonego na głowie, co zapewnić jej miało kamienną odporność, zdrowie i mądrość.

    Litwini noc przesilenia letniego obchodzili jako Święto Rosy. Rosa tej nocy miała moc magiczną. Jej ilość zgromadzona w kłosach zbóż przepowiadała wielkość zbiorów, zebranej rosie przypisywano właściwości lecznicze, a kąpiel w rosie zapewniała urodę, mogła też przywołać sen i ukazać dziewczynie przyszłego oblubieńca. W Święto Rosy wygaszano ognie i rozpalano stosy, przez które skakano pojedynczo i parami. Młode małżeństwa żagwie z ognisk przynosiły do domu, wierząc, że zapewni im to spokój i dostatek. Płonącymi żagwiami błogosławiono okoliczne pola. W miejscach obrzędów stawiano Kupole, potrójnie rozwidlone słupy symbolizujące Drzewo Świata i przyozdabiano je wieńcami z zebranych ziół. Wieńce te wieszano póĽniej na drzwiach i wrotach jako ochronę przed złymi mocami. W Święto Rosy dziewczęta ozdabiały głowy wieńcami z ziół i kwiatów, mężczyźni nakładali wianki z liści dębu, świętego drzewa Litwinów. Nocą dziewczęce i męskie wianki z wetkniętym światełkiem puszczano na wodę i wróżono.

Polacy tej nocy szukali kwiatu paproci, wierząc, że spełni każde życzenie, zapewni szczęście, bogactwo, zdolność odnajdywania ukrytych skarbów a nawet niewidzialność. Kwiat zerwać mogła tylko osoba o czystym sercu, ale dobrodziejstwami jakimi obdarzył nie można było podzielić się z nikim.

 Rosjanie skakali przez ogień parami, trzymając figurkę Kupały. Udany skok zapewniał wzajemną miłość i dozgonny związek, upuszczona przy skoku figurka zapowiadała kres uczuć.

Serbowie w dogasających ogniskach rozpalali pochodnie z kory brzozowej i z płonącymi wracali do domów. Należało obejść z nimi zagrody by odczynić złe uroki i przepłoszyć duchy.

Szwedzi palili ogniska głównie nad brzegami jezior i rzek, by wody nabrały właściwości leczniczych. Miały one leczyć głównie choroby skóry i zapewniać urodę. W noc świętojańską dziewczęta w milczeniu rwały od siedmiu do dziewięciu rodzajów kwiatów i układały w bukiet. Włożony pod poduszkę miał sprowadzić sen, który pozwoli zobaczyć przyszłego oblubieńca, jakiego kawalera przeznaczył im los. W centralnym punkcie obrzędów ustawiano majstang, "drzewko majowe", przybrane kwiatami i zielonymi gałązkami i kwiatami, wokół którego odbywają się tańce.

Węgrzy wierzyli, że ogień tej nocy na rok zabezpieczy bydło przed wiedźmami, a uczestnictwo w obrzędach uchroni zbiory z własnych pól.
W noc przesilenia letniego palenie ogni praktykowano było także przez ludy mahometańskie Afryki Północnej



Wianki – inspirowana jednym z rodzimych obrzędów związanych z letnim przesileniem słońca, cykliczna impreza kulturalna, odbywająca się co roku w Krakowie na bulwarach w zakolu Wisły, pod wzgórzem wawelskim i na przeciwległym brzegu (w Dębnikach). Wbrew pozorom, nie jest to krakowska tradycja, lecz warszawski zwyczaj, który przywędrował do Krakowa w połowie wieku XIX (jak podaje Ambroży Grabowski w książce Dawne zwyczaje krakowskie).



We współczesnej formie, jako cykliczna impreza masowa, krakowskie Wianki istnieją od 1992, gdy patronat nad tym wydarzeniem objął Urząd Miasta Krakowa. Jednakże tradycja organizowania w tym miejscu świąt w dniu letniego przesilenia sięga czasów najdawniejszych. Pierwotnie obchodzono je jako pogańskie święto o charakterze religijnym. Po chrzcie Polski tradycja ta nie zamarła, lecz stopniowo ulegała przeobrażeniom: noc ową zwano także wówczas Sobótką lub nocą świętojańską – pozostały jednak ogniska i wróżby, puszczanie wianków, skoki przez ogień czy palenie ziół.

W okresie zaborów, a zwłaszcza po wcieleniu Krakowa do Austro-Węgier, Wianki nabrały charakteru manifestacji patriotycznej. Wspominano przy tej okazji postać Wandy z legendy o królu Kraku. Przed I wojną światową organizacją Wianków zajmowało się między innymi Polskie Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół”.

W okresie II Rzeczypospolitej Wianki włączono w cykl imprez organizowanych w ramach Dni Krakowa, podtrzymując i rozwijając patriotyczne elementy widowiska.

Po II wojnie światowej Wianki stały się wydarzeniem typu światło i dźwięk – spektaklem organizowanym z rozmachem na wolnym powietrzu. Impreza składała się z części dramatycznej, w której przedstawiano dzieła teatralne oraz końcowego pokazu sztucznych ogni. W latach 70. XX wieku nie było w Polsce znane pojęcie patronatu mediowego, jednakże tego typu opiekę nad wydarzeniem sprawowała „Gazeta Krakowska”.

Po wprowadzeniu stanu wojennego Wianki nie odbywały się oficjalnie, aż po rok 1992. Począwszy od 1992, jest to doroczne wydarzenie kulturalne, obejmujące występy muzyczne, spektakle, konkurs na najpiękniejszy wianek, pokazy ogni sztucznych oraz inne atrakcje.

VESTALIA

To święto obchodzimy 22 czerwca, w dniu letniego przesilenia. To czas pełni, radości i wdzięczności. Rytuały odprawiamy na świeżym powietrzu, przy ognisku. Dominujące kolory to czerwony (kolor ognia), żółty (kolor słońca) i pomarańczowy (kolor ludzkiego ciała). Święto lata patronuje żywioł ognia, toteż słucha się muzyki z instrumentów podporządkowanych mu.
Do rytuałów należą:
- uroczysty poczęstunek z letnich owoców - truskawki, czereśnie, poziomki
- rytuały bogactwa i płodności
- rytuały wzmacniające energię i zdrowie.
Ponieważ od tego momentu dzień będzie krótszy pozwalamy ognisku, lub świecy wypalić się.
Zapachy kadzidełek i olejków eterycznych: cytryna, pomarańcza, słonecznik.
Biżuteria: złoto, tygrysie oko, jadeit, laspis lazuli.

Przysłowia na świętego Jana


    Chrzest Jana w deszczowej wodzie trzyma zbiory w przeszkodzie
    Do świętego Jana o deszcz prosić trzeba, później baba zapaską napędzi go z nieba
    Do świętego Jana woła o deszcz kania, a po świętym Janie chodzą w deszczu konie
    Gdy Jan Chrzciciel skropi, mokre będą kopy
    Gdy Jan z deszczem przybywa, to słota bywa także i we żniwa
    Gdy się Jan Chrzciciel w dżdżystej kąpie wodzie, deszcze żniwom bywają wtenczas na przeszkodzie
    Gdy się święty Jan rozczuli, w Nawiedziny (02.07) się utuli
    Gdy się święty Jan rozpłacze, liche będą kołacze.
    Gdy święty Jan łąkę kosi, lada baba deszcz uprosi.
    Gdzie sobótki zapalają, tam grady nie przeszkadzają
    Jak się Janek rozbeczy, a Maryś (02.07) go nie utuli, to będzie beczał do świętej Urszuli (21.10)
    Jak się Janek rozczuli, a Magdalena (22.07) go nie utuli, to będzie płakał do świętej Urszuli (21.10)
    Jak się święty Jan rozpada, to też pada nie lada
    Jak święty Jan się obwieści, takich będzie dni czterdzieści.
    Jutro święty Janek, puść na wodę wianek
    Już Jan ochrzcił wszystkie wody, umyjcie się dla ochłody
    Już przed świętym Janem, zajmij się swym sianem
    Jutro święty Janek, puść na wodę wianek
    Już świętego Jana, ruszajmy do siana
    Kiedy deszcz pada przed świętym Janem, to po żniwach gbur jest panem (gbur - zamożny chłop)
    Kiedy się Jasio rozczuli, to go dopiero Matka Boska utuli (02.07), a jeśli nie, to będzie beczał aż do św. Urszuli (21.10)
    Kiedy z Janem przyjdą deszcze, to sześć niedziel kropi jeszcze
    Na świętego Jana bywa Wisła wezbrana
    Na świętego Jana woda ogrzana
    Na świętego Jana słońce kłania się ziemi dwa razy
    Na święty Jan, jagód dzban
    Po świętym Janie nie będziesz chodził w kożuchu, baranie, pójdą twoje włoski pannom na pończoszki (zwyczajowy dzień strzyżenia owiec)
    Przed świętym Janem o deszcz prosić nam potrzeba, gdyż po świętym Janie bez próśb dają go z nieba
    Przed świętym Janem o deszcz prosić - potem sam się będzie rosić
    Przed świętym Janem trzeba o deszcz prosić, a po św. Janie i sam będzie rosić
    Przed świętym Janem najdłuższy dzień panem
    Święty Jan jabłka chrzci, św. Jan żołądź sadzi
    Święty Jan przyniesie oleju dzban
    Święty Jan wielki pan, bo dzień ma najdłuższy stan
    Święty Janie, głuchy na kukanie (milkną kukułki)
    Wanda z Janem (24.06) wianki puszczają po wodzie i wspólnie radzą o żniwnej pogodzie
    W dniu Wandy gdy słonko bezchmurnie zachodzi, święty Jan (24.06) pogodą rolników nagrodzi
    W święty Jan gdy deszcze pluszczą, to się orzechy wyłuszczą
    Zbieraj rumianek, bo święty Janek



RYTUAŁY


Na pozbycie się uciążliwych spraw

Piszemy na kartce wszystko co nas uwiera i boli, wszystko od czego chcemy się uwolnić i palimy w metalowym naczyniu... kto ma działkę może to zrobić wieczorem przy ognisku.
Później obchodzimy z zapaloną czerwoną świecą każdy kąt w domu i mówimy formułkę "...Wyganiam trudności, biedę i choroby. Nadchodzą lepsze, jasne dni ".

Na pozbycie się choroby

Potrzebujemy mocnej, grubej czerwonej nitki. Opasujemy nią chore miejsce lub chorego wyobrażając sobie jak choroba przenosi się na nitkę. Musimy poczuć że tak jest, dlatego nie należy się śpieszyć, każdy inaczej będzie to odczuwał, a i choroby są o różnym nasileniu. Kiedy poczujemy że już czas, odwiązujemy nitkę i palimy ją wymawiając formułkę"...Cała choroba jest w nitce, nitkę wrzucam w ogień, niech spłonie i ulotni się jak dym. Znika, ginie, niech się stanie , tak jest...".

Na miłość

Świeca czerwona, kryształ różowy, kadzidełko różane oraz wszystkie przedmioty lub kwiaty, które kojarzą się nam z miłością. Można pod świecznik ze świecą podłożyć lusterko na wzmocnienie rytuału.
Grawerujemy świecę, pisząc swoje imię i nazwisko, datę urodzenia oraz intencję. Piszemy od podstawy świecy w górę do knota. Przykład Jestem w szczęśliwym i satysfakcjonującym mnie związku z najlepszym dla mnie ( i tu piszemy kogo potrzebujemy- mężem lub partnerem). Następnie smarujemy świecę oliwą z oliwek lub inną. Aby wzmocnić rytuał posypujemy świecę cynamonem. Zapalamy świecę powtarzając intencję, ze świecy, na koniec formułki mówimy, niech się tak stanie , tak jest.
Można poprosić anioła miłości o pomoc i podziękować za to że już jesteśmy w związku. Potem wizualizujemy sobie miłość, jej energię , jej ciepło, wyobrażamy sobie wymarzonego człowieka w sytuacji kiedy jest z nami.Trwamy w wizualizacji tyle ile uznamy za stosowne. Na koniec rytuału wypowiadamy formułkę..
Niech to albo coś lepszego będzie moim udziałem i wszystkich z tym związanych.Świecę wypalamy do końca ogarek zakopujemy.

Słoneczna siła

Potrzebujesz kryształu górskiego. Oczyść do strumieniem chłodnej wody, wizualizując że zanieczyszczenia zostają zmyte przez wodę z kamienia. Kiedy będziesz gotów wezwij Boga i Boginię by cię wsparli w przeprowadzanym rytuale. Wystaw kryształ na słońce i nie przejmuj się jeśli dzień jest pochmurny, słońce i tak jest obecne. Wizualizuj jak słoneczne promienie wypełniają i rozświetlają twój kryształ. Kiedy uznasz, że jest wystarczająco naładowany, obwiąż go nitką tak by, móc zawiesić go w oknie, w zasięgu promieni słonecznych. Podziękuj Bogu i Bogini za obecność Słońce jest źródłem energii i symbolem siły, ochrony, honoru i potęgi. Za każdym razem, gdy będziesz potrzebować energii słońca, możesz zdjąć kryształ i nosić go przy sobie.

Miłosne na noc kupały

Podejdź z szacunkiem do krzewu dzikiej róży i poproś o zebranie kilku płatków jego kwiatów, podziękuj za hojność. W trakcie zbierania myśl intensywnie o wymarzonych cechach jakie powinien mieć twój partner. Następnie zanieś płatki nad strumień/ rzekę i puść je z prądem wody. Powiedz:
Jak płatki róży płyną z wodami strumienia/rzeki, tak jak ja znajdę miłość z mojego marzenia. Bez krzywdy dla nikogo, niechaj tak się stanie. Miłości wzajemne świętowanie.

piątek, 25 kwietnia 2014

Beltane





Inaczej Święto Kwiatów

Obchodzi się je 30 kwietnia i 1 maja, a jest to połowa czasu między równonocą wiosenną, a letnim przesileniem. To wyjątkowo radosne święto będące wyrazem akceptacji i uświęcenia płodności, oraz seksualności wszystkich istot żywych. Rytuały tego święta zawsze odprawia się na świeżym powietrzu, obowiązkowo przy zapalonym ognisku. O zmierzchu wskazane jest dodatkowe zapalenie pochodni. Obowiązującym kolorem jest zielony (kolor roślin) i czerwony (kolor żywiołu ognia). Patronuje żywioł ognia. Muzyka z żywiołem związana.

Do rytuałów obchodów Beltaine należą:
  • rozpalanie ogniska, popiołem na dzień następny należy posypać to, co powinno zapewnić nam bogaty plon (kasę w sklepie, biurko w pracy, portfel)
  • wszelkie rytuały miłosne, zarówno wzmacniające stary związek, jak i przywołujące nowy
  • rytualny seks, aczkolwiek nie orgia! lecz akt miłosny z ukochanym człowiekiem w jakieś intencji (poczęcie dziecka, ponowne zbliżenie się, poprawy sytuacji materialnej itp).

Podczas tego  święta stosuje się następujące zapachy kadzideł i olejków eterycznych
  • fiołek
  • jaśmin
  • róża
i inne kwiatowe zapachy.
Wskazane jest, aby po prostu spalać je w ogniskach lub nasączyć nimi pochodnie.

Zalecane na to święto ozdoby i biżuteria powinny być wykonane ze srebra, krwawników, granatów, szafirów, rubinów.







Czasem zwane Beltane, po szkocku Bealtuinn, po mańsku Shenn da Boaldyn, po walijsku Galan-Mai) jest jednym z najważniejszych celtyckich świąt. Źródłosłów tej nazwy jest dosyć niejasny. Na 100% słowo tene oznacza ogień, ale już pochodzenie drugiej części nazwy jest nieznane - być może pochodzi od imienia boga Bela (Belenusa), galijskiego boga pasterzy (choć inni z kolei twierdzą, że był on bogiem ognia i światła) i ta wersja jest chyba najbardziej prawdopodobna. Ale możliwe też jest, że pochodzi ona po prostu od słowa brilliant, czyli „wspaniały” albo też od gaelickiego bil tene, czyli „ognie szczęścia”.

Przypada ono na 1 maja, a ściśle mówiąc zaczyna się wieczorem ostatniego dnia kwietnia, gdyż tak jak wiele innych ludów, tak i Celtowie uznawali, że nowy dzień rozpoczyna się wraz z zachodem słońca. Celtycki rok dzielił się na tylko dwie części: jasną i ciemną, albo ciepłą i zimną - przez pierwsze pół roku rozpoczętego w czasie Samhain dominuje księżyc i jego zimny blask; podczas drugiej połowy króluje słońce i jego ciepłe promienie. Tak jak podczas świąt Samhain tak i w czasie Beltaine granica pomiędzy światem widzialnym i tajemniczymi zaświatami staje się bardzo cienka i bez większych problemów można ją przekroczyć.



Według tradycji ogień w domowych ogniskach powinien płonąć nieprzerwanie od czasu Samhain aż do wigilii Beltaine, kiedy to jest on dokładnie wygaszany. W tym czasie piece i kominy powinny być dokładnie wyczyszczone aby były gotowe na przyjęcie nowego ognia, symbolu nowego początku.
Wieczorem druidzi we wszystkich celtyckich krajach rozpalali ognie Beltaine - a był to prawdziwy wywodzący się z zamierzchłych czasów akt magii, ponieważ ogniska rozpalane były po to aby sprowadzić słoneczne światło na ziemię. Największe ogniska rozpalane były ze specjalnie przygotowanego chrustu zebranego przez 3 razy po 3 ludzi z drewna dziewięciu świętych drzew. Kiedy ogień rozpalił się na dobre ogłaszał tym samym tryumf światła nad ciemnością na następne pół roku.

Kiedy cały szczyt wzgórza rozjaśniał się ogniem, ludzie dorzucali gałęzie do świeżo rozpalonego ognia i już płonące obracali nad głowami imitując w ten sposób słoneczne promienie. Jeżeli ktokolwiek planował długą podróż, skakał trzy razy w tą i z powrotem przez ogień na szczęście. Kiedy płomienie już przygasły zaczynały przez nie skakać młode kobiety - po to, żeby sprowadzić sobie dobrych mężów. Nawet ciężarne kobiety przechodziły przez popioły aby zapewnić sobie spokojny poród. Także dzieci przyłączały się do wspólnej zabawy. Kiedy ogień w końcu zgasł, żarzące się jeszcze węgle rozrzucane były wśród wzrastających roślin żeby je chronić przed suszą i chorobami. Każda rodzina zabierała też odrobinę żaru do domu aby rozpalić od niego ponownie domowe ognisko. Ponieważ Celtowie byli generalnie ludem pasterskim, Beltaine było porą kiedy bydło zostawało wypuszczane na swe letnie pastwiska na wyższych zboczach. Stada, dla oczyszczenia, również były przeprowadzane przez święte ognie Beltaine. W końcu w tym właśnie dniu młodzi Celtyccy wojownicy sprawdzali swe umiejętności bojowe w „igrzyskach” Beltaine.

Ale wielkie ogniska to nie wszystko.

Młode kobiety zbierały przez całą noc kwiaty robiąc wianki i wplatając je we włosy. Zbierały też głóg i inne rośliny do udekorowania domów. Mężczyźni w tym czasie szukali i przygotowywali tzw. maypole, czyli pozbawiony gałęzi pień drzewa (najczęściej z brzozy lub jesionu) wbity pionowo w ziemię, przyozdabiany następnie wstążkami i zielonymi roślinami. Na koniec ktoś wspinał się na szczyt i umieszczał tam koronę z kwiatów. Jest to oczywisty symbol falliczny (o czym pisze też Andrzej Sapkowski w swoim leksykonie fantasy), ale nie tylko - oznacza też symboliczny środek świata i symbolizuje jeszcze starszy znak Drzewa Życia.

Beltaine było czasem wzrostu i narodzin, czasem nieposkromionej radości, starzy i młodzi spędzali tę noc w najprzyjemniejszy z możliwych sposobów... Rankiem wszyscy wracali do domów niosąc naręcza gałęzi głogu (majowego drzewa) i różnych wiosennych kwiatów, którymi przyozdabiali siebie, swoje rodziny i domostwa. W drodze powrotnej zatrzymywano się przy każdym domu, zostawiając część kwiatów, otrzymując w zamian najlepsze jadło i napoje jakie dom mógł zaoferować.
Po chwili odpoczynku tańce i zabawa rozpoczynały się ponownie. Jej uczestnicy prowadzeni byli przez Majową Królową wybieraną spośród młodych, niezamężnych kobiet, ona z kolei dobierała sobie „małżonka”, nazywanego często Zielonym Człowiekiem (od dawno zapomnianego starego boga dzikich ostępów). Obwożeni byli przez całą wieś na odkrytym powozie usłanym kwiatami i siedząc na tronie symbolizowali boską parę której jedność symbolizowała święty związek ziemi i słońca.

Beltaine jest obchodzone również jako znak Wielkich Zaślubin pomiędzy bogami i boginiami. Beltaine było tradycyjnym czasem zawierania małżeństw. Celtycką specyfiką było zawieranie próbnych małżeństw, na rok i dzień - jeżeli „małżeństwo” nie sprawdziło się przez ten czas, mężczyzna i kobieta mieli prawo odejść swoją drogą. Dzieci urodzone w dniu święta miały ponoć szczególne szczęście w życiu i w dorosłym życiu cieszyły się wielkim uznaniem.

Co ciekawe, do dzisiaj przetrwało mnóstwo ludowych zwyczajów związanych z tym świętem - i to w całej Brytanii, co świadczy o sile pogańskich obrzędów. Jak wiadomo, ostatni festiwal Beltaine odbył się w roku 1895! na wyspie Arran w Szkocji. Oczywiście w bardzo ograniczonym zakresie, ale zachowane były wszystkie obrzędy związane z ogniem.

Ognie Beltaine można było spotkać w całej Szkocji aż do połowy XIX wieku. Na Szetlandach tańczono wokół ognisk i skakano poprzez płomienie, uważając, że gdy odbędzie się to bez szwanku, ma się zagwarantowane szczęście. Na Szetlandach święto trwało całe trzy dni.


Ślady obrzędów Beltaine można zauważyć w legendach związanych z „Cloutie Well” - studni położonej w hrabstwie Inverness w północnej Szkocji. Studnia znajduje się na wrzosowiskach Culloden i znana jest pod wieloma nazwami, takimi jak Tobar Ghorm (niebieska studnia) czy Tobar n'Oige (studnia młodości). „Cloutie” znaczy zaś ubranie, czy raczej łachmany. Stare ubrania są przyczepiane do okolicznych drzew przez pielgrzymów chcących wypowiedzieć życzenie. Studnie miały dla starożytnych Celtów specjalne znaczenie, były źródłami szczęścia, mądrości i dobrego zdrowia. Studnia jest odwiedzana przez Szkotów w pierwszą niedzielę maja, czyli dzień poświęcony słońcu. Ludzie przybywają na długo przed świtem (według tradycji powinni trzymając się z dala od studni przed wschodem słońca, ale nikt już tego nie przestrzega). Przed wypiciem wody ze studni należy najpierw obejść ją trzy razy zgodnie z ruchem słońca i wrzucić srebrną monetę. Na końcu trzeba powiesić na pobliskiej gałęzi kawałek ubrania (dzisiaj używa się do tego zwykłych wstążek) i... wypowiedzieć życzenie :)


Tron Artura znajduje się na wzgórzu dominującym nad Edynburgiem. Jest to tradycyjne miejsce w którym o wschodzie słońca rozpalane są ognie Beltaine. Do dzisiaj wielu mieszkańców miasta wspina się tam 1 maja aby obserwować wschód słońca.


Wzrost wymaga nie tylko słońca ale i wilgoci. Rosa Beltaine zebrana przed świtem była uważana za szczególnie wartościową. Ludzie pokropieni majową rosą mieli zapewnione zdrowie, szczęście a w przypadku młodych dziewcząt, piękno. Do dziś młode dziewczyny w górskiej Szkocji wychodzą o świcie aby przemyć twarz w rosie. Zaś aby zapewnić mleczność krów pasterz opiekujący się krowami zanim opadnie rosa powinien sporządzić linę zrobioną z ogonów szkockich krów i wymówić te słowa:

Bainne an te so shios, bainne an te so shuas, 'nam ghogan mhor fhein

W bardzo wolnym tłumaczeniu: mleko stąd do góry, mleko stamtąd w dół, do mego wielkiego cebrzyka - cokolwiek miałoby to znaczyć :)


Tak często jak rozpalano ogień Beltaine na szczytach wzgórz, tak samo często przygotowywano specjalne ciasteczka, sporządzone z jajek, mleka i owsa. Robione były ręcznie od początku do końca, nie mogły przy tym w żadnym momencie spotkać się z metalem. Jedno z ciasteczek było poczerniane węglem i wymieszane z pozostałymi. Następnie umieszczano je wszystkie w czapce i wyciągano po jednym. Ten kto trafił na czarne ciastko musiał trzy razy przeskoczyć przez ognisko - jest to prawdopodobnie pozostałość po dawnych ofiarach z ludzi poświęcanych bogom. Podobne pochodzenie ma inny zwyczaj: podczas każdego święta wśród ognisk pojawiał się „głupiec”, którym był przebrany (najczęściej za kozła) mieszkaniec danej społeczności - wierzono, że to na nim skupi się całe możliwe nieszczęście, oszczędzając resztę ludzi (na tym właśnie - na zrzuceniu możliwego cierpienia na kogoś innego - polegała niegdyś istota ofiary).


Długo utrzymywała się wiara, że w czasie Beltaine elfy, czyli Mniejszy Naród, wychodzą ze swych podziemnych królestw. Aby zwalczyć ich uroki (elfy były oskarżane o wiele różnych niecnych rzeczy, np. kradzież mleka) na zagrodach wieszane były jarzębinowe krzyże a zwierzęta domowe były pokrapiane wodą ze świętych studni. Szczególnie ważne było, żeby w tym czasie nie płonął w domu żaden ogień - pozostałość po zwyczaju gaszenia wszystkich ogni w wigilię Beltaine.

Innym zwyczajem, może nie tak zabawnym ale praktycznym było „naprawianie granic”, co polegało na tym, że obchodzono wzdłuż całą posiadłość i naprawiano każdą usterkę i uszczerbek w ogrodzeniu wymagający korekty.


Ludzie mieszkający w pobliżu wody robili (i robią nadal) girlandy lub wieńce z kwiatów rzucając je potem w strumienie, jeziora lub rzeki błogosławiąc w ten sposób rzeczne duszki. Sympatycznym zwyczajem jest przygotowywanie „majowego koszyka” wypełnionego kwiatami i prezentami - ofiarowuje się go potem osobie potrzebującej opieki, np starszym lub ciężko chorym znajomym.
Elfy i inne magiczne istoty można zobaczyć! O świcie trzeba tylko zrobić pętlę z jarzębinowego pędu i spojrzeć przezeń na zieloną łąkę :)
Podobno kiedy tego dnia wstaje słońce, ci którzy na to czekają mogą zobaczyć jak trzykrotnie zatacza kółko i dopiero potem wznosi się wysoko nad horyzont.
Można też przygotować „majowy puchar” - wino lub poncz do którego dorzucone są liście pachnących kwiatów (np. marzanny) i wypić go razem z ukochaną osobą.


To z tego święta pochodzi tak popularne w Irlandii „wearing of the green”, czyli noszenie na sobie zielonego akcentu - zielone rzeczy nosili już starożytni Irlandczycy na cześć bogów związanych z płodnością i rozwojem, nowym życiem, odnową i ziemią.

Wiele współcześnie znanych legend nawiązuje do tego święta (między innymi historia Marion i Robina z Sherwood, czy Artura i Ginewry. W jednej z wersji opowieści, Ginewra została uprowadzona przez Meliagrance'a właśnie 1 maja, co na pewno nie było przypadkową zbieżnością dat. Ten dzień odgrywa też znaczącą rolę w wielu innych celtyckich legendach sięgających wstecz daleko w czasie, tego dnia miedzy innymi przybył Partholon, przywódca pierwszej inwazji Irlandii. Tego samego dnia mieli też przybywać Dananejczycy i Milezjanie a w walijskich legendach Gwythur pokonał Gwyna.

Nietrudno dostrzec przyczyny dla którego wczesny kościół chrześcijański zwalczał jak mógł święto Beltaine. Nie tylko dlatego, że było to święto pogańskich bóstw, ale też świętowanie swawoli i miłości fizycznej uważane było za grzech śmiertelny. W ramach chrystianizacji i walki ze świętem, maypole zastąpiono krzyżem który zresztą jako inny symbol odrodzenia został przez Celtów powszechnie zaakceptowany.

Wśród mieszkańców Wielkiej Brytanii tzw. May Day jest wciąż popularnym dniem wypoczynku, choć nie jest obchodzony 1 ale 5 maja. Maypole i mnóstwo kwiatów dalej są obecne w czasie tego święta, chociaż samo święto, można by powiedzieć „zdziecinniało”.

Do przystrajania używa się głównie kwiatów róż i innych kwiatów, którymi ozdabia się domy i siebie. Spożywa się sałatki, owoce, jagody, ciastka owsiane, różne mleczne przetwory i wina owocowe.

Nazwa Beltaine przetrwała do dzisiaj w języku irlandzkim jako nazwa maja.

Przyciski Listonic

- See more at: http://darmowedodatkinablogi.blogspot.com/2013/09/bujajaca-sie-latarenka.html#sthash.RbAo3ms7.dpuf